- Kim jesteś? - warknęłam
- Jestem Królową tej ziemi!
Lwica wyrwała mi się z łap.
- Przepraszam.. Jestem Giza. - odparłam nieśmiało
- Nic nie szkodzi. Ja jestem Shetani.
Popatrzyłam na Shetani, przypominała mi kogoś. Zastanowiłam się trochę, ale nie przypomniałam sobie. Potem popatrzyłam na lwicę, która leżała obok brązowego lwa, była podobna do mnie. Podeszłam do niej.
- Kim jesteś? - zapytałam
- Mam na imię Lilly. - powiedziała lwica
Odwróciłam się, ponieważ usłyszałam szelest, ale nikogo nie było, podeszłam do lwa z blizną.
- A ty? - zapytałam
- Ja, jestem Muras. - odpowiedział dumnie lew
Położyłam się na ziemi, ale Muras i rudy lew zrobili dla mnie miejsce, więc weszłam na kłodę.
- Ty to kto? - zapytałam patrząc na rudego lwa
- Cookie, Król Rajskiej Ziemi.
Nie chciałam pytać o nic więcej, znów usłyszałam szelest. Zza krzaków wyskoczyły dwie hieny. Zaczęły się śmiać, Cookie, Muras, Shetani i Ja ruszyliśmy do ataku, Lilly pilnowała dzieci.Cookie zaatakował samca, ja ruszyłam na samicę, do mnie dołączyła Shetani, a do Cookiego, Muras. Shetani łapą walnęła hienę, wtedy straciła orientację, przygniotłam ją do ziemi i przegryzłam tętnicę. Muras i Cookie dobrze sobie radzili, samiec był bardzo podrapany, cała jego twarz była zalana krwią. Gdy przestał widzieć, Cookie przygniótł go do ziemi, po chwili obydwie hieny nie żyły. Wszyscy podbiegliśmy do Lilly.
- Lilly, nic ci nie jest? - zapytał Muras i ją polizał
Spojrzałam na nich, myślałam, że nie są parą. Podeszłam do Shetani.
- Idziemy nad wodopój? - zapytałam
- Tak, chodźmy się umyć.
Cookie, Shetani, Muras, Lilly, Ja i dwa lwiątka poszliśmy nad wodopój. Wskoczyłam do wody, za mną Shetani, po niej Cookie i Muras. Obmyliśmy się z kurzu i krwi hien, potem Cookie i Shetani wzięli jedno lwiątko i położyli się na miękkiej trawie. Muras i Lilly też położyli się na trawie, na łapach Lilly leżało lwiątko. Ja położyłam się na ziemi, głowę miałam na łapach, byłam taka samotna. Po paru minutach wstałam, wdrapałam się na drzewo, zobaczyłam wielkiego ptaka siedzącego na niewielkiej skale przy wodopoju.
- Znowu trzeba złazić. - pomyślałam i zeszłam z drzewa
Zakradłam się, byłam blisko, skoczyłam, po chwili miałam w łapach już martwego ptaka. Rozerwałam go na dwie połowy, podeszłam do Cookiego i Shetani i chciałam dać im jedną, ale oni nie chcieli. Próbowałam dać też Murasowi i Lilly, ale oni też nie chcieli. Więc podzieliłam jedną część na małe kawałeczki i dałam lwiątkom. Resztę zjadłam sama, potem napiłam się wody. Popatrzyłam w niebo, było tam wiele gwiazd, patrzyłam w nie bardzo długo, potem zasnęłam.
- Też chciałabym mieć dzieci... - powiedziałam
- Kiedyś się ich doczekasz.
Zaśmiałam się, położyłam na trawie i zaczęłam rozmyślać.
------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba..