Mark i Sara szli w stronę gniazda, po drodze ptak się dużo wypytywał, zaś lwica odpowiadała. Gdy zaszli na miejsce znajomy dał jej do zjedzenia jakieś mięso, lwica się dziwiła skąd tu naglę ptak wziął mięso jak tu nie widać żadnych innych istot, Sara jadła tylko nietoperze z jaskiń i jak zobaczyła, to jakieś robaki itp., ponieważ na tej ziemi nie było zbytnio pożywienia, no ale cóż, zjadła.
-I co smakuję?-Zapytał gospodarz.
-Hmm... ta potrawa dziwnie pachnie i dziwnie smakuję.-Pomyślał gość.
-Tak jest dobra, skąd wziąłeś to mięso?-Zapytała lwica.
-Jak wiesz jestem ptakiem, ptaki umieją latać i ja poleciałem daleko, na polanę i zapolowałem na tutejsze zwierzęta, a następnie przetransportowałem to tu.-Wytłumaczył Mark.
-Polana? Gdzie? Bardzo bym się ucieszyła, jak bym tak zawędrowała, miała bym jedzenie, które jest lepsze niż nietoperze, robaki i inne złe stwory.-Oznajmiła Sara.
-Ale tej polany przecież nie ma, to jest nietoperz, tylko dobrze "przyprawiony" (tak wiem zwierzęta nie miały przypraw xd ).-Namyślał się Mark jak jej to wytłumaczyć.
Ptak lubił kłamać, nie był szczery on nawet wobec rodziny. Sara natomiast była łatwo wierna.
-A co do twojej historii to wskażesz miejsce, gdzie cię wychowywali?-Zmieniając temat zapytał się Lwicy ptak.
-Nie pamiętam dokładnie, gdzie to jest, a mapy nie mam, wiem tylko, że to jest kawał drogi stąd.-Odparła Lwica.
***
Zaczęło się ściemniać, lwica nie znała drogi powrotu, a ptak obiecał jej, że zaraz przyleci do niej, mówił, że leci coś z polować na jutro. Jednak Mark usiadł na samym czubku drzewa i śmiejąc się z lwicy, wymyślał plan, który ją wypłoszy z tych terenów na terytorium hien. Sara nie pokokojiła się o Mark'a i zasnęła w jego gnieźnie. Rano już ptak miał opracowany plan, chciał otruć lwicę, wiedział bowiem, że lwy i tym podobne zwierzęta nie mogą zbytnio jeść roślin np. liści, trawy, bo ma inne właściwości niż mięso, więc nazbierał trochę roślin i podał je rano Sarze mówiąc : Proszę to twoje śniadanie, przepraszam, że wczoraj długo mnie nie było, ale nie mogłem znaleźć, żadnej zdobyczy.
-Hmm.., no ale mówiłeś, że na polanie są całe stada zwierząt.-Westchnęła lwica.
-No, ale ten w nocy te zwierzęta się chowają.-Zacinając się odpowiedział.
-Ale za to masz to, to jest mój specjał, nazywa się bokokole, to uwielbiają jeść moje pisklęta.-Nadal wciskał kity Mark.
-No dobra spróbuję.-Odparła Sara.
-No powiem, że dla mnie jest, zbyt. ... -łagodne.-Oznajmiła.
-Jem to pierwszy raz, ale zapowiada się dobrze.-Pochwaliła ptaka.
Po około 30 minutach po zjedzeniu posiłka, lwica zaczęła wgl. nie panować nad sobą, miała świadomość, że walczy z hienami i stadem złych tygrysów, tym czasem w rzeczywistości łamała krzewa i drzewa, rzucała kamienie. Po tych wyczynach położyła się na ziemi, ze świadomością, że zabiła hieny i teraz odpoczywa. Gdy się obudziła, strasznie bolał ją brzuch, łapy oraz głowa, to źle świadczyło, poszła poszukać najbliższego schronu, by tam przespać noc, zdawała sobie już sprawę, że ptak ją oszukuję
***
Co dalej ? Zobaczymy w następnej części :D Sorrk, że dziś krótkie ale szykuję się na basen :0
Fajne :p
OdpowiedzUsuń