środa, 5 grudnia 2012

Hirakoteria Sary cz.IV

Z siostrą postanowiły iść w stronę bieguna północnego, za pomocą ptaków w nie wiadomo jaki sposób utworzył się most nad oceanami i przechodziły. Fajne co nie ;D ?

niedziela, 14 października 2012

fajny dzień


Wstałam wcześnie,Muras jeszcze spał a soraja już nie.
Soraja-Mamo moge iść do diego?
Lily-Soraju,jest wcześnie,diego pewnie jeszcze śpi.No ale,leć!jak ci Cookie i Shetani pozwolą wejść to idź.
Soraja poszła a ja polizałam murasa,pomyślałam-może zaproszę Shetani i cookie na spacer?.
Muras się obudził,przywitałam go.
Lilly-cześć muras,jak się spało?
Muras-A dobrze,a gdzie jest Soraja?
Lilly-Pobiegła do Diego się pobawić.
Muras-to dobrze,niechce jej stracić tak jak straciłem sorali.
Jakiś czas później Shetani do nas przybiegła.
Lilli i muras-Cześć Shetani!
Shetani-Cześć,cześć ale nie pora na pogaduchy.
Lili-a co się stało?
Shetani-Soraję i Diego gonią hieny!.
Muras-O nie!Lilli ty zostań!Shetani ty pobiegnij po Cookie ja  już tam lece!.
Ja zostałam.
Tym czasem u Murasa,Cookie.
Muras-Cookie ty sie zajmij tymi,ja tamtymi!
Cookie-Ok.
Walczyli z hienami,w między czasie przyszła do mnie Shetani.
Przyniosła w pysku Diego.
Shetani-Lilli zaopiekuj się Diego,ja lece po Soraję.
Po całym dniu poszliśmy spać.
*******************************************************************************
Myślę że się notka spodobała...chyba jednak nie,najbardziej nie lubie anonimowych.
Zawsze mają jakieś pretensje,teraz się postarałam.

poniedziałek, 1 października 2012

Moi drodzy!

Kochani !

Chciałam oznajmić , iż odchodzę z bloga. Wyjaśnienia ? Brak czasu. Mam jeszcze parę innych blogów. Do widzenia :)

piątek, 28 września 2012

spacer

Była noc,obudziłam się,wstałam.Muras jeszcze spał liznełam go i poszłam nad wodopój się napić.
Muras w tym czasie się obudził gdy zauważył że mnie niema,chciał mnie iść poszukać...lecz Soraja zagrodziła mu droge.
Soraja-Tato!gdzie się wybierasz?
Muras-Em...Sorajo idę poszukać mamy.
Nie zwazając na przeszkody poszedł mnie szukać.
Muras-Lilli!Lilli!
Lilli-Muras?
Muras-Lilli szukałem cie
Lilli-niepotrzebnie...chodźmy już...
Poszliśmy na spacer a potem wróciliśmy do domu.
Zaczęło się ściemniać więc poszliśmy spać z Sorają.

sobota, 25 sierpnia 2012

Historia Gizy Cz. I

Przechadzałam się po Rajskiej Ziemi, nie było tu zwierzyny, ale nie przeszkadzało mi to. Nagle usłyszałam śmiechy, podeszłam bliżej krzaków, zza których one dochodziły. Zobaczyłam dwie lwice i dwa lwy, wszyscy leżeli na kłodzie, a obok kłody były też dwa lwiątka. Zakradłam się do nich i skoczyłam na lwicę, która leżała obok rudego lwa.
- Kim jesteś? - warknęłam
- Jestem Królową tej ziemi!
Lwica wyrwała mi się z łap.
- Przepraszam.. Jestem Giza. - odparłam nieśmiało
- Nic nie szkodzi. Ja jestem Shetani.
Popatrzyłam na Shetani, przypominała mi kogoś. Zastanowiłam się trochę, ale nie przypomniałam sobie. Potem popatrzyłam na lwicę, która leżała obok brązowego lwa, była podobna do mnie. Podeszłam do niej.
- Kim jesteś? - zapytałam
- Mam na imię Lilly. - powiedziała lwica
Odwróciłam się, ponieważ usłyszałam szelest, ale nikogo nie było, podeszłam do lwa z blizną.
- A ty? - zapytałam
- Ja, jestem Muras. - odpowiedział dumnie lew
Położyłam się na ziemi, ale Muras i rudy lew zrobili dla mnie miejsce, więc weszłam na kłodę.
- Ty to kto? - zapytałam patrząc na rudego lwa
- Cookie, Król Rajskiej Ziemi.
Nie chciałam pytać o nic więcej, znów usłyszałam szelest. Zza krzaków wyskoczyły dwie hieny. Zaczęły się śmiać, Cookie, Muras, Shetani i Ja ruszyliśmy do ataku, Lilly pilnowała dzieci.
Cookie zaatakował samca, ja ruszyłam na samicę, do mnie dołączyła Shetani, a do Cookiego, Muras. Shetani łapą walnęła hienę, wtedy straciła orientację,  przygniotłam ją do ziemi i przegryzłam tętnicę. Muras i Cookie dobrze sobie radzili, samiec był bardzo podrapany, cała jego twarz była zalana krwią. Gdy przestał widzieć, Cookie przygniótł go do ziemi, po chwili obydwie hieny nie żyły. Wszyscy podbiegliśmy do Lilly.
- Lilly, nic ci nie jest? - zapytał Muras i ją polizał
Spojrzałam na nich, myślałam, że nie są parą. Podeszłam do Shetani.
- Idziemy nad wodopój? - zapytałam
- Tak, chodźmy się umyć.
Cookie, Shetani, Muras, Lilly, Ja i dwa lwiątka poszliśmy nad wodopój. Wskoczyłam do wody, za mną Shetani, po niej Cookie i Muras. Obmyliśmy się z kurzu i krwi hien, potem Cookie i Shetani wzięli jedno lwiątko i położyli się na miękkiej trawie. Muras i Lilly też położyli się na trawie, na łapach Lilly leżało lwiątko. Ja położyłam się na ziemi, głowę miałam na łapach, byłam taka samotna. Po paru minutach wstałam, wdrapałam się na drzewo, zobaczyłam wielkiego ptaka siedzącego na niewielkiej skale przy wodopoju.
- Znowu trzeba złazić. - pomyślałam i zeszłam z drzewa
Zakradłam się, byłam blisko, skoczyłam, po chwili miałam w łapach już martwego ptaka. Rozerwałam go na dwie połowy, podeszłam do Cookiego i Shetani i chciałam dać im jedną, ale oni nie chcieli. Próbowałam dać też Murasowi i Lilly, ale oni też nie chcieli. Więc podzieliłam jedną część na małe kawałeczki i dałam lwiątkom. Resztę zjadłam sama, potem napiłam się wody. Popatrzyłam w niebo, było tam wiele gwiazd, patrzyłam w nie bardzo długo, potem zasnęłam.
Obudziłam się z samego rana, było bardzo gorąco, wzięłam orzeźwiającą kąpiel i napiłam się wody. Zachciało mi się jeść, więc podeszłam do najbliższej kłody i wyciągnęłam z niej kilka robaków. Po śniadaniu obudziłam Shetani, Cookiego, Murasa i Lilly. My, lwice, zaczęłyśmy rozmawiać. Po paru minutach wstałam i weszłam na skały. Chciałam zaznać wolności, której nie miałam nigdy. Zaczęłam hasać między drzewami, a za chwilę byłam już na jednym z nich.
Wreszcie się zmęczyłam, doszłam do Shetani i Lilly, które myły swoje dzieci. Położyłam się obok Shetani i Diego.
- Też chciałabym mieć dzieci... - powiedziałam
- Kiedyś się ich doczekasz.
Zaśmiałam się, położyłam na trawie i zaczęłam rozmyślać.
------------------------------------------------------------------------

Mam nadzieję, że się podoba..


Mówią mi Giza


Imię : Giza
Charakter : Odważna, szczera
Wiek : Dorosła
Wygląd : Złote futro, brązowy nos i piękne oczy
Historia : Urodziłam się na Złej Ziemi, rodzice mnie nie kochali. Postanowiłam, że gdy dorosnę, ucieknę. Błąkałam się po Złej Ziemi, szukając jakiegoś miejsca do zamieszkania, ale nic nie znalazłam. Wtedy trafiłam tutaj, na Rajską Ziemię, postanowiłam tu zamieszkać. Mam jedno marzenie : Założyć rodzinę.
Moje Motto : W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto warto walczyć do samego końca.

niedziela, 19 sierpnia 2012

dorastanie córki

Gdy rano wstałam koło mnie leżał Muras razem z Sorają.
Wstałam i poszłam nad wodopój się napić.
Soraja wstała i poszła mnie szukać,
obudziła Murasa a ja wróciłam do jaskini.
Muras:cześć Lilli kiedy ty wstałaś?
ja:niedawno...przejdziemy się?
Muras:dobrze.
Przeszliśmy się po ziemi gdy spotkaliśmy Nasi.
Ja:nasi hej!
Nasi:cześć Lilli cześć Muras!
muras:hej!
rozmawialiśmy sobie jak moje i murasa dziecko dorasta i jak diego syn cookie i shetani dorasta.
----------------------------------------------------
przepraszam ze krótkie.
ale skąd wy macie te obrazki?

Wolność.

   Odkąd tu zamieszkałam nie brakowało mi niczego... Jednak było coś takiego ; wolność. Brakowało mi wolności. Czułam się przykuta na stałe do tego miejsca. Kochałam je, ale wciąż brakowało mi tego jednego, wolności. Dzisiaj postanowiłam odzyskać to uczucie.
    Nie zastanawiając się dłużej skierowałam kroki w stronę mojego ukochanego miejsca. Grzywka na chwilę zasłoniła mi oczy. Ja głupia biegłam dalej i próbowałam ją jakoś zdmuchnąć. Przeszkadzała mi. Nagle wpadłam na kogoś. Przewróciłam się na plecy. Zaraz spaliłam się widocznym na moim białym futrze rumieńcem, kiedy spostrzegłam, że wpadłam na naszego nowego, przystojnego członka stada, Tairisa. Wstałam i zaczęłam stokrotnie przepraszać. Nie mogąc znieść jego spojrzenia oraz ironicznego uśmiechu. Czym prędzej zniknęłam mu z oczu.
    W końcu dotarłam nad wodospad. Znów położyłam się na drzewie , które pełniło rolę mostu nad źródłem. Wodziłam leniwie pazurami po wodzie. Myślałam co zrobić , abym poczuła się wolna. W końcu do głowy wpadła mi genialna myśl. Postanowiłam zrobić jakiś kawał Złoziemcom. Od razu wstałam i popędziłam w stronę Złej Ziemi. Kiedy dotarłam na miejsce schowałam się w krzakach i czekałam. Właściwie nie wiem sama na co w tedy czekałam, ale jak na zawołanie ku mnie szły dwa dorosłe lwy. Na początku się przestraszyłam, ale od razu wiedziałam co zrobię. Przemknęłam niezauważona trochę dalej od nich i ryknęłam ile sił w płucach.
- Kto to ? - usłyszałam zaniepokojone głosy lwów.
- To ja ! Wasz dawny władca ! - zawołałam i musiałam nie źle się wysilić , aby powstrzymać śmiech.
- Malkia ?! - przestraszył się jeden z nich.
- Owszem! A kto inny ?! Ja jestem waszą jedyną królową ! Ten kto teraz włada nosi na sobie klątwę ! - po chwili wyskoczyłam zza krzaków.
     Jeden z lwów spojrzał przerażony na mnie. Najwidoczniej to on był władcą.
- Zaraz, zaraz ! - zawołał ten drugi. - Przecież Malkia nie żyje !
     Spanikowałam, ale zaraz się opanowałam i spokojnym głosem rzekłam.
- Głupiś ! Jestem teraz duchem !
- Ale Malkia nie była biała, ani nie miała grzywki ! - dyskutował dalej.
- Duchy są białe ! - na grzywkę już nie miałam usprawiedliwienia.
- Jiwe, na nią ! - krzyknął i już rzucił się w pogoń za mną.
      Musiałam uciekać. Gnałam gdzie pieprz rośnie, przy tym śmiejąc się szyderczo z lwów. Nagle ktoś na mnie skoczył i razem się poturlaliśmy. To był ten lew, który tak zawzięcie ze mną się sprzeczał.
- I co teraz powiesz ? - zapytał z szerokim uśmiechem i chęcią zemsty.
- Nic ! - odparłam i wyrwałam się spod jego łap.
      Wskoczyłam na pobliski baobab. Miałam szczęście, bo to był baobab Rafikiego. Zazwyczaj łagodny wiatr zaraz przepędził oba lwy i mogłam wrócić na ziemię. Spostrzegłam, że robi się późno. Wróciłam na naszą ziemię. Kiedy wróciłam nikt nawet nie zapytał gdzie byłam. Najwyraźniej nikt nie zauważył, ze zniknęłam. Tylko Shetani posłała mi znaczące spojrzenie. Wszyscy już kładli się spać. Lilly położyła się koło swojego męża Murasa i córki Soraji, a Shetani wraz z Cokkiem i Diego już dawno smacznie spali, Sarra również, ale nigdzie nie zauważyłam Tairisa.
        Położyłam się pod wielką akacją. Kiedy jeszcze raz ogarnęłam spojrzeniem całe nasze stado poczułam się tak jakby... samotna. Nie miałam  nigdy żadnej rodziny, a nasze stado było dla mnie jedynie tylko znajomymi. Zamknęłam oczy, ale nie spałam. Jak ktoś może spać kiedy przypomina sobie swoją zmarłą rodzinę ? Ale długo nie mogłam wytrzymać i otworzyłam oczy. Patrzyłam cały czas na niebo. Zobaczyłam spadającą gwiazdę. Szybko pomyślałam życzenie. ,, Chciałabym być szczęśliwa " - myślałam gorączkowo. Miałam nadzieję, że kiedyś moje życzenie się spełni.

czwartek, 19 lipca 2012

Historia sarry cz. III

Gdy lwica zasnęła, śnił jej się sen (;p) zobaczyła swych rodziców jak ją bawili jak była jeszcze małym lwiątkiem na drugim planie była mapa schowana pod kamieniem, Sara się obudziła i przypomniała, że tam jest mapa, która prowadzi do lwiej ziemi, Lwica chciała się dostać do rodzinnej nory za wszelką cenę, ale wiedziała, że nora też nie jest zbyt blisko. Drogę do nory znała, lecz nie miała jedzenia i picia. Poszła porzuciła swą jaskinię i szła po mapę, to był jej cel na najbliższy czas, szła, szła przez pustynię,wszędzie był piasek i kamienie, kładła się spać i na nowo wstawała i tak znowu i znowu. To było jej życie- Nic ciekawego, szła tak kilka miesięcy, była już w połowię drogi i zwątpiła, nie powinna wierzyć w sny i zastanawiała się po co jej ta mapa, ale teraz nie mogła się poddać, wiedziała że już niedaleko będzie cel. Zobaczyła jungle w której mieszkała i jej rodzinę, niestety nie od warzyła się przybliżyć, bo wiedziała, że wtedy lwy ją zauważą. Siedziała w zaroślach i obserwowała. Nagle zobaczyła swoją siostrę Mooli, była to jej najlepsza przyjaciółka jak i za równo siostra, wiedziała, że może jej ufać. Nie wiedziała, lecz czy teraz też tak będzie. Mooli spostrzegła Sarę, sama przybliżyła się do niej, następnie powąchała. Siostra uśmiechnęła  się tak jak dawniej
 -To ty Sara !?-Zapytała się jej siostra. 
-Tak, to ja twoja siostra, ale nikomu nie mów, że tu jestem.-Odparła Lwica
-No dobrze, ale dlaczego ?-Ponownie zapytała Mooli.
-Jak dobrze wież, kilka lat temu uciekłam z domu, by wyruszyć na Lwią Ziemię, wędruję bardzo długo, przypomniało mi się, że tu jest mapa do lwiej ziemi, czy to prawda?- Opowiedziała Sara. 
-Mapy już dawno nie ma, hieny na nas napadły i zabrały wszystko cenne, rodzice dawno już też nie ma, matka dostała zawału, gdy zniknęłaś, a ojciec... Poszedł i nie wrócił- z polowania, obecnie żyję z naszym rodzeństwem i lwiątkami, brakowało nam ciebie.-Opowiedziała Siostra.
-Może zechcecie iść razem ze mną na lwią ziemię, wiem jest to setki kilometrów stąd, ale tam jest pokój i sprawiedliwość, przyjaźń i zgoda, tam nie ma napadów.-Zaproponowała Sara.
-Nie wiem, jeszcze się zastanowimy, może pokarzesz się rodzeństwu?-Odpowiedziała Mooli
-No dobrze.-Mruknęła Lwica. 

-Ej wy słuchajcie, przyszła Sara, nasza siostra.-Orzeknęła wszystkim Mooli.
-emm.... która Sara, nie przypominam sobie.-Rzekło jedno z rodzeństwa.
-Przecież ona jest od ciebie starsza, więc jej nie pamiętasz, w każdym bądź razie ona idzie na lwią ziemię i się chciała zapytać czy idziemy z nią.-Zapytała Siostra.


============================================================

Dziś trochę krótsze, ponieważ jest już dość późno, a mianowicie 23.30 xD i jestem zmęczona, dziś byłam cały dzień w Bydgoszczy, na sklepach -,- i jestem padnięta. A po za tym chciała bym ogłosić ogłoszenie xd 

Jak niektórzy wiedzą- Chcę zrobić nowego bloga, potrzebuję jeszcze 2 osoby (ewętualnie jeszcze 5) Bo chcę zrobić bloga, o dziwnym temacie, więcej na (KLIK) No nie chcę mi się już pisać -,- (ZZZzzzzz....)

W najbliższym czasie możne nagram audiologa na ten temat ;p 

Mam nadzieję że opko się opowiadało, następne już w nie długo    

Patqax3

niedziela, 15 lipca 2012

Dla przyjaciół -Tairis ^^



Imie:Tairis-Tairisan
Charakter:Odważny,żywiołowy  ,dziki,lubi towarzystwo
Wiek:Nastolatek-ale od niedawna...
Historia :Od zawsze byłem wyrzutkiem ,skoro nie mam nic-to też nic mnie nie trzyma na złej ziemi
Wygląd:Jasne futro,ciemna grzywa,średni wzrost
E-mail :vitanilion@autograf.pl
Moja stronka : klik


























wtorek, 3 lipca 2012

Historia Sary cz. II




Mark i Sara szli w stronę gniazda, po drodze ptak się dużo wypytywał, zaś lwica odpowiadała. Gdy zaszli na miejsce znajomy dał jej do zjedzenia jakieś mięso, lwica się dziwiła skąd tu naglę ptak wziął mięso jak tu nie widać żadnych innych istot, Sara jadła tylko nietoperze z jaskiń i jak zobaczyła, to jakieś robaki itp., ponieważ na tej ziemi nie było zbytnio pożywienia, no ale cóż, zjadła.

-I co smakuję?-Zapytał gospodarz.
-Hmm... ta potrawa dziwnie pachnie i dziwnie smakuję.-Pomyślał gość.
-Tak jest dobra, skąd wziąłeś to mięso?-Zapytała lwica.
-Jak wiesz jestem ptakiem, ptaki umieją latać i ja poleciałem daleko, na polanę i zapolowałem na tutejsze zwierzęta, a następnie przetransportowałem to tu.-Wytłumaczył Mark.
-Polana? Gdzie? Bardzo bym się ucieszyła, jak bym tak zawędrowała, miała bym jedzenie, które jest lepsze niż nietoperze, robaki i inne złe stwory.-Oznajmiła Sara.
-Ale tej polany przecież nie ma, to jest nietoperz, tylko dobrze "przyprawiony" (tak wiem zwierzęta nie miały przypraw xd ).-Namyślał się Mark jak jej to wytłumaczyć.

Ptak lubił kłamać, nie był szczery on nawet wobec rodziny. Sara natomiast była łatwo wierna.

-A co do twojej historii to wskażesz miejsce, gdzie cię wychowywali?-Zmieniając temat zapytał się Lwicy ptak.
-Nie pamiętam dokładnie, gdzie to jest, a mapy nie mam, wiem tylko, że to jest kawał drogi stąd.-Odparła Lwica.

***

Zaczęło się ściemniać, lwica nie znała drogi powrotu, a ptak obiecał jej, że zaraz przyleci do niej, mówił, że leci coś z polować na jutro. Jednak Mark usiadł na samym czubku drzewa i śmiejąc się z lwicy, wymyślał plan, który ją wypłoszy z tych terenów na terytorium hien. Sara nie pokokojiła się o Mark'a i zasnęła w jego gnieźnie. Rano już ptak miał opracowany plan, chciał otruć lwicę, wiedział bowiem, że lwy i tym podobne zwierzęta nie mogą zbytnio jeść roślin np. liści, trawy, bo ma inne właściwości niż mięso, więc nazbierał trochę roślin i podał je rano Sarze mówiąc : Proszę to twoje śniadanie, przepraszam, że wczoraj długo mnie nie było, ale nie mogłem znaleźć, żadnej zdobyczy.

-Hmm.., no ale mówiłeś, że na polanie są całe stada zwierząt.-Westchnęła lwica.
-No, ale ten w nocy te zwierzęta się chowają.-Zacinając się odpowiedział.
-Ale za to masz to, to jest mój specjał, nazywa się bokokole, to uwielbiają jeść moje pisklęta.-Nadal wciskał kity Mark.
-No dobra spróbuję.-Odparła Sara.
-No powiem, że dla mnie jest, zbyt. ... -łagodne.-Oznajmiła.
-Jem to pierwszy raz, ale zapowiada się dobrze.-Pochwaliła ptaka.

Po około 30 minutach po zjedzeniu posiłka, lwica zaczęła wgl. nie panować nad sobą, miała świadomość, że   walczy z hienami i stadem złych tygrysów, tym czasem w rzeczywistości łamała krzewa i drzewa, rzucała kamienie. Po tych wyczynach położyła się na ziemi, ze świadomością, że zabiła hieny i teraz odpoczywa. Gdy się obudziła, strasznie bolał ją brzuch, łapy oraz głowa, to źle świadczyło, poszła poszukać najbliższego schronu, by tam przespać noc, zdawała sobie już sprawę, że ptak ją oszukuję 

***
Co dalej ? Zobaczymy w następnej części :D Sorrk, że dziś krótkie ale szykuję się na basen :0



poniedziałek, 2 lipca 2012

Historia Sary cz. I


Było rano, słońce dopiero wychodziło. Nasza bohaterka Sara już od kilku dni poszukiwała cywilizacji.(czyli innych istot) Zamieszkiwała małą jaskinię- samotnie. Niedaleko jaskini miała źródło z wodą, gdzie codziennie się myła i piła wodę 
***

Lecz ta jaskinia nie była jej stałym domem, codziennie się przemieszczała i znajdywała nowe miejsca.

Wyszła z jaskini i poszła nad źródło.

-Och... jak tu duszno, już od kilku dni.-Sapnęła.

Lwica weszła do wody z wielkim chluskiem.

*Chlap*

-Ale ulga (bez zkojarzeń), no nic trzeba iść dalej.-Coś gawędziła pod nosem.

-Hej ho, hej, ho do lasu by się szło(xD).-Mrucząc piosenkę ujrzała ptaka.
-Witaj!-Odezwał się ptak.
-Witaj!-Przywitała go Sara.
-Pewnie jesteś poszukiwaczem przygód, prawda?-Zapytał ptak.
-Emmm... Tak jakby idę na lwią ziemię, cały czas się przemieszczam.-Odparła.
-Ahh... lwią ziemię, nie co ty sobie myślisz, wybij to sobie z głowy! Lwia ziemia jest przecież setki kilometrów stąd!-Wykrzyknął ptak.
-Może i nie, to jest moje marzenie tam się dostać, a tak wgl. jak masz na imię ?-Powiedziała lwica.
-Mark, ale możesz mnie nazywać jak chcesz, a ty?-Odpowiedział z dumą.
-Sara.-oznajmiła
-Skąd pochodzisz?-Zapytał ponownie.
-Ja? sama nie wiem, gdy mnie wychowywali w domu, byłam wtedy lwiątkiem, uciekłam z rodzinnej groty, do lwiej ziemi, już spaceruję z 3-4 lata.-Sara opowiedziała swoją historię.
-Wiesz co? chodź do mojego gniazda porozmawiamy sobie w cieniu, bo tu świeci straszne słońce.-Zaproponował ptak.
-No dobra, masz rację.-Odpowiedziała lwica

***

Heh. :D pierwsze opowiadanie na tym blogu, a po za tym pierwsze opowiadanie o lwach ;d, mam nadzieje, że nie poszło mi tak źle ;d, nie będę pisała zabójczo długich opowiadań mniej więcej takie jak te, no większe trochę ;]

Mam nadzieję, że się spodobało, jak tak zostaw komęcik ^^
jak nie też zostaw komentarz ;3


PS. Dodajcie mnie do wiadomości - Kto jest w stadzie po prawej górnej stronie układu bloga ;]



Ja jestem Sara :D

Dzień doberek :D Tutaj Patqax3 :d


Imię: Sara
Charakter: Jest to dzielna lwica, lubi polować z innymi, jak i również sama, jest miła i pomocna dla każdego.
Wiek: Niedawno stała się nastolatką ( gdyby była człekiem, powiedziała bym, że ma 12-13) 
Wygląd: Jasne futerko, wyjątkowo ostre pazurki 
Historia: Uciekła z jaskini dzieciństwa, gdzie chowali ją rodzice podczas burzy, teraz przebywa na górzystych terenach, żyje w zgodzie z przyrodą, jej marzeniem jest dojście na lwią ziemie, niestety to jest setki kilometrów stąd, czy jej marzenie się spełni? Zobaczymy ^^
E-mail: patqax3@wp.pl
GG: 42184045
Skype: Patqax3

Prowadzę bloga ;D zapraszam na niego , szukam spół twórcy =)

czwartek, 28 czerwca 2012

szlaban

Gdy rano wstałam obok mnie leżał Muras polizałam go i wyszłam.
Poszłam po Soraję do Nasi miała się nią opiekować,zobaczyłam Nasi 
Hej Nasi jak soraja? spytałam
Witaj Lilli Soraja śpi obudzę ją o powiem że jesteś powiedziała lwica
poszła do jaskini obudziła Soraję.
Mama po ciebie przyszła powiedziała Nasi
podbiegłam do mojej córki, i powiedziałam 
cześć słonko diego na ciebie czeka
ok ide do niego pa 
polizałam ją a ona poszła,a my pogadałyśmy 
pod koniec dnia dalam jej szlaban na trzy dni.
I poszliśmy spać.



środa, 27 czerwca 2012

śmierć solaris

Na rajskiej ziemi był spokój jednak nie wiedziałam że obok mnie i dzieci czaił się zły lew
gdy spaliśmy zamachnął łapą i... zabił solaris
rozpaczałam inni także.Najbardziej rozpaczała soraja i diego cookie i shetani też 
rozpaczaliśmy po żałobie i pogrzebie a potem ze łzami poszliśmy spać.

wtorek, 26 czerwca 2012

Historia Nasi.

    Stało się. Zamieszkałam tutaj wraz z Shetani, Cokkiem, Murasem i Lilly oraz ich dziećmi. Byłam nastolatką, która powoli wkraczała we wrota dorośłości. Zaprzyjaźniłam się z lwiątkami, Diego, Sorają i Solaris. Lubiłam się z nimi bawić, ale różwnież często spędzałam czas z dorosłymi. Moją najlepszą przyjaciółką została Shetani. Czuję jakby to ona była moją siostrą, której nigdy nie miałam.
     Kiedy podróżowałam poznałam Rafikiego, który okazał się bardzo sympatycznym pawianem. Nigdy o nim nie zapomnę. Pomógł mi w wyleczeniu mojej łapy, która cierpiała już oddawna. Okazało się, że była ona zwichnięta, lecz dobry Rafiki od razu mi ją wyleczył. Teraz - ku mojej radości - ani trochę mnie nie boli.
      Pewnego dnia wyszłam na spacer. Nie mogłam spać. Po mimo, że poznałam tyle nowych przyjaciół, czułam się samotna. Nie mogłam uwolnić się od tego uczucia. Spojrzałam na wschodzące słońce, a zwierzęta w okół powoli budziły się ze snu.
      Gdy doszłam do małego źródełka napiłam się łapczywie wody. Spojrzałam na swoje odbicie w wodzie. Jak zwykle; cała biała. Zaśmiałam się cicho. Nigdy się nie zmienię : zawsze będe taka sama. Tęskiniłam za wolnością, więc postanowiłam pobiec nad wodospad, który znajdował się niedaleko. Kiedy tam dotarłam od razu uznałam, że to tu będe zaszywać się z moimi problemami i sprawami.



Pokochałam to miejsce. Siedziałam tu cały dzień, nie chciałam z tąd iść, ale kiedy zaczęło się ściemniać, a na niebie górował księżyc wróciłam do mojego nowego domu.
        Zasnęłam na świeżym powietrzu. Nie lubiałam spać w jaskiniach. Kochałam spać pod gołym niebem. Oto ja, wieczny wędrowiec i wolna dusza zakończyłam mój drugi dzień w moim nowym domu...

atak hien

poszłam po Soraję i Solaris,gdy diego stał się smutny.
Diego nie smuć się tylko prędko na lwią skałę zawołałam
pobiegliśmy na lwią skałę,jedna hiena mnie zaatakowała
dzieci zawołajcie shetani,cookiego i murasa krzyknełam
bardzo mnie bolało lecz wytrzymałam.
Muras został z lwiątkami,a Shetani i Cookie przybiegli wygonili hieny i pomogli mi wstać jak bylismy na lwiej skale (lwiej skale czy jak?).
Muras zawołał -Lilli co ci jest? ja zemdlałam obudziłam się godzinę później.
Soraja płakała
Soraju nie płacz ja żyje
potem poszliśmy spać.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
mam pytanie skąd bierzecie te fajne obrazki?

Zabawy (Diego)

(Solaris jest ciemna, a Soraja jasna)
Wstałem wcześnie i zbudziłem Soraję z Solaris. Mieliśmy już parę miesięcy i pobiegli razem nad źródełko. Zgasiliśmy pragnienie i zaczęliśmy grać w zapasy. Najpierw walczyła Soraja z Solaris, a potem ja z Sorają. Wygrałem! Potem się ścigaliśmy.
Tym razem wygrała Solaris, która potrafi naprawdę szybko biegać. Oby dwie lwiczki są bardzo ładne. Spojrzałem na Soraję. Jest ona bardzo sympatyczna! Potem wróciliśmy do jaskini, gdzie nasi rodzice zjadali zebrę. Ja również zjadłem, a następnie udałem się z rodzicami na spacer. Wróciliśmy dopiero na obiad, a na spacerze było bardzo fajnie. Widzieliśmy małe pisklęta i tata pozwolił mi jeździć na strusiu. Soraja i Solaris też były na spacerze, ale ze swoimi rodzicami. Gdy siostry wróciły, ja i Soraja poszliśmy na spacer. Jasna lwiczka okazała się bardzo zabawna i dzielna. Wspinaliśmy się po drzewach. Po kolacji ja i tata poszliśmy oglądać gwiazdy. Tata opowiedział mi o swoim życiu i jego historia była bardzo ciekawa :3

Postać, Diego

Imię: Diego
Charakter: Szuka przygód, lubi pływać i jest zabawny
Wiek: Lwiątko
Wygląd: Złote futro i brązowa grzywka
Historia: Jest księciem Rajskiej Ziemi, od dzieciństwa bawi się z Sorają i Soralis.
E-Mail: mosss@onet.pl
GG:  42002610
Prowadzę bloga Lwie Historie wwww.lwie-historie.blogspot.com <----- click

poznanie

Nasi była nowa w stadzie chciałam ją poznać z murasem,sorają i sorali.
Poszłam ją poszukać znalazłam ją w jaskini,shetani i cookie pokazywali jej diego.
Witaj Lilli chcesz mi pokazać męża i dzieci? spytała
tak odpowiedziałam 
poszłyśmy zobaczyłam murasa,
muras to nasi jest nowa powiedziałam 
Witaj Nasi jestem muras mąz Lilli powiedział do Nasi
dobrze  teraz pokarze ci nasze dzieci dodałam
to Soraja i Sorali 
dzień dobry pani 
witajcie dziewczynki jestem Nasi 
aha to my idziemy się bawić z diego
dzieci się bawiły a my gadaliśmy