środa, 5 grudnia 2012
Hirakoteria Sary cz.IV
Z siostrą postanowiły iść w stronę bieguna północnego, za pomocą ptaków w nie wiadomo jaki sposób utworzył się most nad oceanami i przechodziły. Fajne co nie ;D ?
niedziela, 14 października 2012
fajny dzień
Wstałam wcześnie,Muras jeszcze spał a soraja już nie.
Soraja-Mamo moge iść do diego?
Lily-Soraju,jest wcześnie,diego pewnie jeszcze śpi.No ale,leć!jak ci Cookie i Shetani pozwolą wejść to idź.
Soraja poszła a ja polizałam murasa,pomyślałam-może zaproszę Shetani i cookie na spacer?.
Muras się obudził,przywitałam go.
Lilly-cześć muras,jak się spało?
Muras-A dobrze,a gdzie jest Soraja?
Lilly-Pobiegła do Diego się pobawić.
Muras-to dobrze,niechce jej stracić tak jak straciłem sorali.
Jakiś czas później Shetani do nas przybiegła.
Lilli i muras-Cześć Shetani!
Shetani-Cześć,cześć ale nie pora na pogaduchy.
Lili-a co się stało?
Shetani-Soraję i Diego gonią hieny!.
Muras-O nie!Lilli ty zostań!Shetani ty pobiegnij po Cookie ja już tam lece!.
Ja zostałam.
Tym czasem u Murasa,Cookie.
Muras-Cookie ty sie zajmij tymi,ja tamtymi!
Cookie-Ok.
Walczyli z hienami,w między czasie przyszła do mnie Shetani.
Przyniosła w pysku Diego.
Shetani-Lilli zaopiekuj się Diego,ja lece po Soraję.
Po całym dniu poszliśmy spać.
*******************************************************************************
Myślę że się notka spodobała...chyba jednak nie,najbardziej nie lubie anonimowych.
Zawsze mają jakieś pretensje,teraz się postarałam.
poniedziałek, 1 października 2012
Moi drodzy!
Kochani !
Chciałam oznajmić , iż odchodzę z bloga. Wyjaśnienia ? Brak czasu. Mam jeszcze parę innych blogów. Do widzenia :)
Chciałam oznajmić , iż odchodzę z bloga. Wyjaśnienia ? Brak czasu. Mam jeszcze parę innych blogów. Do widzenia :)
piątek, 28 września 2012
spacer
Była noc,obudziłam się,wstałam.Muras jeszcze spał liznełam go i poszłam nad wodopój się napić.
Muras w tym czasie się obudził gdy zauważył że mnie niema,chciał mnie iść poszukać...lecz Soraja zagrodziła mu droge.
Soraja-Tato!gdzie się wybierasz?
Muras-Em...Sorajo idę poszukać mamy.
Nie zwazając na przeszkody poszedł mnie szukać.
Muras-Lilli!Lilli!
Lilli-Muras?
Muras-Lilli szukałem cie
Lilli-niepotrzebnie...chodźmy już...
Poszliśmy na spacer a potem wróciliśmy do domu.
Zaczęło się ściemniać więc poszliśmy spać z Sorają.
Muras w tym czasie się obudził gdy zauważył że mnie niema,chciał mnie iść poszukać...lecz Soraja zagrodziła mu droge.
Soraja-Tato!gdzie się wybierasz?
Muras-Em...Sorajo idę poszukać mamy.
Nie zwazając na przeszkody poszedł mnie szukać.
Muras-Lilli!Lilli!
Lilli-Muras?
Muras-Lilli szukałem cie
Lilli-niepotrzebnie...chodźmy już...
Poszliśmy na spacer a potem wróciliśmy do domu.
Zaczęło się ściemniać więc poszliśmy spać z Sorają.
sobota, 25 sierpnia 2012
Historia Gizy Cz. I
Przechadzałam się po Rajskiej Ziemi, nie było tu zwierzyny, ale nie przeszkadzało mi to. Nagle usłyszałam śmiechy, podeszłam bliżej krzaków, zza których one dochodziły. Zobaczyłam dwie lwice i dwa lwy, wszyscy leżeli na kłodzie, a obok kłody były też dwa lwiątka. Zakradłam się do nich i skoczyłam na lwicę, która leżała obok rudego lwa.
- Kim jesteś? - warknęłam
- Jestem Królową tej ziemi!
Lwica wyrwała mi się z łap.
- Przepraszam.. Jestem Giza. - odparłam nieśmiało
- Nic nie szkodzi. Ja jestem Shetani.
Popatrzyłam na Shetani, przypominała mi kogoś. Zastanowiłam się trochę, ale nie przypomniałam sobie. Potem popatrzyłam na lwicę, która leżała obok brązowego lwa, była podobna do mnie. Podeszłam do niej.
- Kim jesteś? - zapytałam
- Mam na imię Lilly. - powiedziała lwica
Odwróciłam się, ponieważ usłyszałam szelest, ale nikogo nie było, podeszłam do lwa z blizną.
- A ty? - zapytałam
- Ja, jestem Muras. - odpowiedział dumnie lew
Położyłam się na ziemi, ale Muras i rudy lew zrobili dla mnie miejsce, więc weszłam na kłodę.
- Ty to kto? - zapytałam patrząc na rudego lwa
- Cookie, Król Rajskiej Ziemi.
Nie chciałam pytać o nic więcej, znów usłyszałam szelest. Zza krzaków wyskoczyły dwie hieny. Zaczęły się śmiać, Cookie, Muras, Shetani i Ja ruszyliśmy do ataku, Lilly pilnowała dzieci.
Cookie zaatakował samca, ja ruszyłam na samicę, do mnie dołączyła Shetani, a do Cookiego, Muras. Shetani łapą walnęła hienę, wtedy straciła orientację, przygniotłam ją do ziemi i przegryzłam tętnicę. Muras i Cookie dobrze sobie radzili, samiec był bardzo podrapany, cała jego twarz była zalana krwią. Gdy przestał widzieć, Cookie przygniótł go do ziemi, po chwili obydwie hieny nie żyły. Wszyscy podbiegliśmy do Lilly.
- Lilly, nic ci nie jest? - zapytał Muras i ją polizał
Spojrzałam na nich, myślałam, że nie są parą. Podeszłam do Shetani.
- Idziemy nad wodopój? - zapytałam
- Tak, chodźmy się umyć.
Cookie, Shetani, Muras, Lilly, Ja i dwa lwiątka poszliśmy nad wodopój. Wskoczyłam do wody, za mną Shetani, po niej Cookie i Muras. Obmyliśmy się z kurzu i krwi hien, potem Cookie i Shetani wzięli jedno lwiątko i położyli się na miękkiej trawie. Muras i Lilly też położyli się na trawie, na łapach Lilly leżało lwiątko. Ja położyłam się na ziemi, głowę miałam na łapach, byłam taka samotna. Po paru minutach wstałam, wdrapałam się na drzewo, zobaczyłam wielkiego ptaka siedzącego na niewielkiej skale przy wodopoju.
- Znowu trzeba złazić. - pomyślałam i zeszłam z drzewa
Zakradłam się, byłam blisko, skoczyłam, po chwili miałam w łapach już martwego ptaka. Rozerwałam go na dwie połowy, podeszłam do Cookiego i Shetani i chciałam dać im jedną, ale oni nie chcieli. Próbowałam dać też Murasowi i Lilly, ale oni też nie chcieli. Więc podzieliłam jedną część na małe kawałeczki i dałam lwiątkom. Resztę zjadłam sama, potem napiłam się wody. Popatrzyłam w niebo, było tam wiele gwiazd, patrzyłam w nie bardzo długo, potem zasnęłam.
Obudziłam się z samego rana, było bardzo gorąco, wzięłam orzeźwiającą kąpiel i napiłam się wody. Zachciało mi się jeść, więc podeszłam do najbliższej kłody i wyciągnęłam z niej kilka robaków. Po śniadaniu obudziłam Shetani, Cookiego, Murasa i Lilly. My, lwice, zaczęłyśmy rozmawiać. Po paru minutach wstałam i weszłam na skały. Chciałam zaznać wolności, której nie miałam nigdy. Zaczęłam hasać między drzewami, a za chwilę byłam już na jednym z nich.
Wreszcie się zmęczyłam, doszłam do Shetani i Lilly, które myły swoje dzieci. Położyłam się obok Shetani i Diego.
- Też chciałabym mieć dzieci... - powiedziałam
- Kiedyś się ich doczekasz.
Zaśmiałam się, położyłam na trawie i zaczęłam rozmyślać.
------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba..
- Kim jesteś? - warknęłam
- Jestem Królową tej ziemi!
Lwica wyrwała mi się z łap.
- Przepraszam.. Jestem Giza. - odparłam nieśmiało
- Nic nie szkodzi. Ja jestem Shetani.
Popatrzyłam na Shetani, przypominała mi kogoś. Zastanowiłam się trochę, ale nie przypomniałam sobie. Potem popatrzyłam na lwicę, która leżała obok brązowego lwa, była podobna do mnie. Podeszłam do niej.
- Kim jesteś? - zapytałam
- Mam na imię Lilly. - powiedziała lwica
Odwróciłam się, ponieważ usłyszałam szelest, ale nikogo nie było, podeszłam do lwa z blizną.
- A ty? - zapytałam
- Ja, jestem Muras. - odpowiedział dumnie lew
Położyłam się na ziemi, ale Muras i rudy lew zrobili dla mnie miejsce, więc weszłam na kłodę.
- Ty to kto? - zapytałam patrząc na rudego lwa
- Cookie, Król Rajskiej Ziemi.
Nie chciałam pytać o nic więcej, znów usłyszałam szelest. Zza krzaków wyskoczyły dwie hieny. Zaczęły się śmiać, Cookie, Muras, Shetani i Ja ruszyliśmy do ataku, Lilly pilnowała dzieci.Cookie zaatakował samca, ja ruszyłam na samicę, do mnie dołączyła Shetani, a do Cookiego, Muras. Shetani łapą walnęła hienę, wtedy straciła orientację, przygniotłam ją do ziemi i przegryzłam tętnicę. Muras i Cookie dobrze sobie radzili, samiec był bardzo podrapany, cała jego twarz była zalana krwią. Gdy przestał widzieć, Cookie przygniótł go do ziemi, po chwili obydwie hieny nie żyły. Wszyscy podbiegliśmy do Lilly.
- Lilly, nic ci nie jest? - zapytał Muras i ją polizał
Spojrzałam na nich, myślałam, że nie są parą. Podeszłam do Shetani.
- Idziemy nad wodopój? - zapytałam
- Tak, chodźmy się umyć.
Cookie, Shetani, Muras, Lilly, Ja i dwa lwiątka poszliśmy nad wodopój. Wskoczyłam do wody, za mną Shetani, po niej Cookie i Muras. Obmyliśmy się z kurzu i krwi hien, potem Cookie i Shetani wzięli jedno lwiątko i położyli się na miękkiej trawie. Muras i Lilly też położyli się na trawie, na łapach Lilly leżało lwiątko. Ja położyłam się na ziemi, głowę miałam na łapach, byłam taka samotna. Po paru minutach wstałam, wdrapałam się na drzewo, zobaczyłam wielkiego ptaka siedzącego na niewielkiej skale przy wodopoju.
- Znowu trzeba złazić. - pomyślałam i zeszłam z drzewa
Zakradłam się, byłam blisko, skoczyłam, po chwili miałam w łapach już martwego ptaka. Rozerwałam go na dwie połowy, podeszłam do Cookiego i Shetani i chciałam dać im jedną, ale oni nie chcieli. Próbowałam dać też Murasowi i Lilly, ale oni też nie chcieli. Więc podzieliłam jedną część na małe kawałeczki i dałam lwiątkom. Resztę zjadłam sama, potem napiłam się wody. Popatrzyłam w niebo, było tam wiele gwiazd, patrzyłam w nie bardzo długo, potem zasnęłam.
- Też chciałabym mieć dzieci... - powiedziałam
- Kiedyś się ich doczekasz.
Zaśmiałam się, położyłam na trawie i zaczęłam rozmyślać.
------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba..
Mówią mi Giza
Imię : Giza
Charakter : Odważna, szczera
Wiek : Dorosła
Wygląd : Złote futro, brązowy nos i piękne oczy
Historia : Urodziłam się na Złej Ziemi, rodzice mnie nie kochali. Postanowiłam, że gdy dorosnę, ucieknę. Błąkałam się po Złej Ziemi, szukając jakiegoś miejsca do zamieszkania, ale nic nie znalazłam. Wtedy trafiłam tutaj, na Rajską Ziemię, postanowiłam tu zamieszkać. Mam jedno marzenie : Założyć rodzinę.
Moje Motto : W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto warto walczyć do samego końca.
niedziela, 19 sierpnia 2012
dorastanie córki
Gdy rano wstałam koło mnie leżał Muras razem z Sorają.
Wstałam i poszłam nad wodopój się napić.
Soraja wstała i poszła mnie szukać,
obudziła Murasa a ja wróciłam do jaskini.
Muras:cześć Lilli kiedy ty wstałaś?
ja:niedawno...przejdziemy się?
Muras:dobrze.
Przeszliśmy się po ziemi gdy spotkaliśmy Nasi.
Ja:nasi hej!
Nasi:cześć Lilli cześć Muras!
muras:hej!
rozmawialiśmy sobie jak moje i murasa dziecko dorasta i jak diego syn cookie i shetani dorasta.
----------------------------------------------------
przepraszam ze krótkie.
ale skąd wy macie te obrazki?
Wstałam i poszłam nad wodopój się napić.
Soraja wstała i poszła mnie szukać,
obudziła Murasa a ja wróciłam do jaskini.
Muras:cześć Lilli kiedy ty wstałaś?
ja:niedawno...przejdziemy się?
Muras:dobrze.
Przeszliśmy się po ziemi gdy spotkaliśmy Nasi.
Ja:nasi hej!
Nasi:cześć Lilli cześć Muras!
muras:hej!
rozmawialiśmy sobie jak moje i murasa dziecko dorasta i jak diego syn cookie i shetani dorasta.
----------------------------------------------------
przepraszam ze krótkie.
ale skąd wy macie te obrazki?
Wolność.
Odkąd tu zamieszkałam nie brakowało mi niczego... Jednak było coś takiego ; wolność. Brakowało mi wolności. Czułam się przykuta na stałe do tego miejsca. Kochałam je, ale wciąż brakowało mi tego jednego, wolności. Dzisiaj postanowiłam odzyskać to uczucie.
Nie zastanawiając się dłużej skierowałam kroki w stronę mojego ukochanego miejsca. Grzywka na chwilę zasłoniła mi oczy. Ja głupia biegłam dalej i próbowałam ją jakoś zdmuchnąć. Przeszkadzała mi. Nagle wpadłam na kogoś. Przewróciłam się na plecy. Zaraz spaliłam się widocznym na moim białym futrze rumieńcem, kiedy spostrzegłam, że wpadłam na naszego nowego, przystojnego członka stada, Tairisa. Wstałam i zaczęłam stokrotnie przepraszać. Nie mogąc znieść jego spojrzenia oraz ironicznego uśmiechu. Czym prędzej zniknęłam mu z oczu.
W końcu dotarłam nad wodospad. Znów położyłam się na drzewie , które pełniło rolę mostu nad źródłem. Wodziłam leniwie pazurami po wodzie. Myślałam co zrobić , abym poczuła się wolna. W końcu do głowy wpadła mi genialna myśl. Postanowiłam zrobić jakiś kawał Złoziemcom. Od razu wstałam i popędziłam w stronę Złej Ziemi. Kiedy dotarłam na miejsce schowałam się w krzakach i czekałam. Właściwie nie wiem sama na co w tedy czekałam, ale jak na zawołanie ku mnie szły dwa dorosłe lwy. Na początku się przestraszyłam, ale od razu wiedziałam co zrobię. Przemknęłam niezauważona trochę dalej od nich i ryknęłam ile sił w płucach.
- Kto to ? - usłyszałam zaniepokojone głosy lwów.
- To ja ! Wasz dawny władca ! - zawołałam i musiałam nie źle się wysilić , aby powstrzymać śmiech.
- Malkia ?! - przestraszył się jeden z nich.
- Owszem! A kto inny ?! Ja jestem waszą jedyną królową ! Ten kto teraz włada nosi na sobie klątwę ! - po chwili wyskoczyłam zza krzaków.
Jeden z lwów spojrzał przerażony na mnie. Najwidoczniej to on był władcą.
- Zaraz, zaraz ! - zawołał ten drugi. - Przecież Malkia nie żyje !
Spanikowałam, ale zaraz się opanowałam i spokojnym głosem rzekłam.
- Głupiś ! Jestem teraz duchem !
- Ale Malkia nie była biała, ani nie miała grzywki ! - dyskutował dalej.
- Duchy są białe ! - na grzywkę już nie miałam usprawiedliwienia.
- Jiwe, na nią ! - krzyknął i już rzucił się w pogoń za mną.
Musiałam uciekać. Gnałam gdzie pieprz rośnie, przy tym śmiejąc się szyderczo z lwów. Nagle ktoś na mnie skoczył i razem się poturlaliśmy. To był ten lew, który tak zawzięcie ze mną się sprzeczał.
- I co teraz powiesz ? - zapytał z szerokim uśmiechem i chęcią zemsty.
- Nic ! - odparłam i wyrwałam się spod jego łap.
Wskoczyłam na pobliski baobab. Miałam szczęście, bo to był baobab Rafikiego. Zazwyczaj łagodny wiatr zaraz przepędził oba lwy i mogłam wrócić na ziemię. Spostrzegłam, że robi się późno. Wróciłam na naszą ziemię. Kiedy wróciłam nikt nawet nie zapytał gdzie byłam. Najwyraźniej nikt nie zauważył, ze zniknęłam. Tylko Shetani posłała mi znaczące spojrzenie. Wszyscy już kładli się spać. Lilly położyła się koło swojego męża Murasa i córki Soraji, a Shetani wraz z Cokkiem i Diego już dawno smacznie spali, Sarra również, ale nigdzie nie zauważyłam Tairisa.
Położyłam się pod wielką akacją. Kiedy jeszcze raz ogarnęłam spojrzeniem całe nasze stado poczułam się tak jakby... samotna. Nie miałam nigdy żadnej rodziny, a nasze stado było dla mnie jedynie tylko znajomymi. Zamknęłam oczy, ale nie spałam. Jak ktoś może spać kiedy przypomina sobie swoją zmarłą rodzinę ? Ale długo nie mogłam wytrzymać i otworzyłam oczy. Patrzyłam cały czas na niebo. Zobaczyłam spadającą gwiazdę. Szybko pomyślałam życzenie. ,, Chciałabym być szczęśliwa " - myślałam gorączkowo. Miałam nadzieję, że kiedyś moje życzenie się spełni.
Nie zastanawiając się dłużej skierowałam kroki w stronę mojego ukochanego miejsca. Grzywka na chwilę zasłoniła mi oczy. Ja głupia biegłam dalej i próbowałam ją jakoś zdmuchnąć. Przeszkadzała mi. Nagle wpadłam na kogoś. Przewróciłam się na plecy. Zaraz spaliłam się widocznym na moim białym futrze rumieńcem, kiedy spostrzegłam, że wpadłam na naszego nowego, przystojnego członka stada, Tairisa. Wstałam i zaczęłam stokrotnie przepraszać. Nie mogąc znieść jego spojrzenia oraz ironicznego uśmiechu. Czym prędzej zniknęłam mu z oczu.
W końcu dotarłam nad wodospad. Znów położyłam się na drzewie , które pełniło rolę mostu nad źródłem. Wodziłam leniwie pazurami po wodzie. Myślałam co zrobić , abym poczuła się wolna. W końcu do głowy wpadła mi genialna myśl. Postanowiłam zrobić jakiś kawał Złoziemcom. Od razu wstałam i popędziłam w stronę Złej Ziemi. Kiedy dotarłam na miejsce schowałam się w krzakach i czekałam. Właściwie nie wiem sama na co w tedy czekałam, ale jak na zawołanie ku mnie szły dwa dorosłe lwy. Na początku się przestraszyłam, ale od razu wiedziałam co zrobię. Przemknęłam niezauważona trochę dalej od nich i ryknęłam ile sił w płucach.
- Kto to ? - usłyszałam zaniepokojone głosy lwów.
- To ja ! Wasz dawny władca ! - zawołałam i musiałam nie źle się wysilić , aby powstrzymać śmiech.
- Malkia ?! - przestraszył się jeden z nich.
- Owszem! A kto inny ?! Ja jestem waszą jedyną królową ! Ten kto teraz włada nosi na sobie klątwę ! - po chwili wyskoczyłam zza krzaków.
Jeden z lwów spojrzał przerażony na mnie. Najwidoczniej to on był władcą.
- Zaraz, zaraz ! - zawołał ten drugi. - Przecież Malkia nie żyje !
Spanikowałam, ale zaraz się opanowałam i spokojnym głosem rzekłam.
- Głupiś ! Jestem teraz duchem !
- Ale Malkia nie była biała, ani nie miała grzywki ! - dyskutował dalej.
- Jiwe, na nią ! - krzyknął i już rzucił się w pogoń za mną.
Musiałam uciekać. Gnałam gdzie pieprz rośnie, przy tym śmiejąc się szyderczo z lwów. Nagle ktoś na mnie skoczył i razem się poturlaliśmy. To był ten lew, który tak zawzięcie ze mną się sprzeczał.
- I co teraz powiesz ? - zapytał z szerokim uśmiechem i chęcią zemsty.
- Nic ! - odparłam i wyrwałam się spod jego łap.
Wskoczyłam na pobliski baobab. Miałam szczęście, bo to był baobab Rafikiego. Zazwyczaj łagodny wiatr zaraz przepędził oba lwy i mogłam wrócić na ziemię. Spostrzegłam, że robi się późno. Wróciłam na naszą ziemię. Kiedy wróciłam nikt nawet nie zapytał gdzie byłam. Najwyraźniej nikt nie zauważył, ze zniknęłam. Tylko Shetani posłała mi znaczące spojrzenie. Wszyscy już kładli się spać. Lilly położyła się koło swojego męża Murasa i córki Soraji, a Shetani wraz z Cokkiem i Diego już dawno smacznie spali, Sarra również, ale nigdzie nie zauważyłam Tairisa.
czwartek, 19 lipca 2012
Historia sarry cz. III
Gdy lwica zasnęła, śnił jej się sen (;p) zobaczyła swych rodziców jak ją bawili jak była jeszcze małym lwiątkiem na drugim planie była mapa schowana pod kamieniem, Sara się obudziła i przypomniała, że tam jest mapa, która prowadzi do lwiej ziemi, Lwica chciała się dostać do rodzinnej nory za wszelką cenę, ale wiedziała, że nora też nie jest zbyt blisko. Drogę do nory znała, lecz nie miała jedzenia i picia. Poszła porzuciła swą jaskinię i szła po mapę, to był jej cel na najbliższy czas, szła, szła przez pustynię,wszędzie był piasek i kamienie, kładła się spać i na nowo wstawała i tak znowu i znowu. To było jej życie- Nic ciekawego, szła tak kilka miesięcy, była już w połowię drogi i zwątpiła, nie powinna wierzyć w sny i zastanawiała się po co jej ta mapa, ale teraz nie mogła się poddać, wiedziała że już niedaleko będzie cel. Zobaczyła jungle w której mieszkała i jej rodzinę, niestety nie od warzyła się przybliżyć, bo wiedziała, że wtedy lwy ją zauważą. Siedziała w zaroślach i obserwowała. Nagle zobaczyła swoją siostrę Mooli, była to jej najlepsza przyjaciółka jak i za równo siostra, wiedziała, że może jej ufać. Nie wiedziała, lecz czy teraz też tak będzie. Mooli spostrzegła Sarę, sama przybliżyła się do niej, następnie powąchała. Siostra uśmiechnęła się tak jak dawniej
-Tak, to ja twoja siostra, ale nikomu nie mów, że tu jestem.-Odparła Lwica
-No dobrze, ale dlaczego ?-Ponownie zapytała Mooli.
-Jak dobrze wież, kilka lat temu uciekłam z domu, by wyruszyć na Lwią Ziemię, wędruję bardzo długo, przypomniało mi się, że tu jest mapa do lwiej ziemi, czy to prawda?- Opowiedziała Sara.
-Mapy już dawno nie ma, hieny na nas napadły i zabrały wszystko cenne, rodzice dawno już też nie ma, matka dostała zawału, gdy zniknęłaś, a ojciec... Poszedł i nie wrócił- z polowania, obecnie żyję z naszym rodzeństwem i lwiątkami, brakowało nam ciebie.-Opowiedziała Siostra.
-Może zechcecie iść razem ze mną na lwią ziemię, wiem jest to setki kilometrów stąd, ale tam jest pokój i sprawiedliwość, przyjaźń i zgoda, tam nie ma napadów.-Zaproponowała Sara.
-Nie wiem, jeszcze się zastanowimy, może pokarzesz się rodzeństwu?-Odpowiedziała Mooli
-No dobrze.-Mruknęła Lwica.
-Ej wy słuchajcie, przyszła Sara, nasza siostra.-Orzeknęła wszystkim Mooli.
-emm.... która Sara, nie przypominam sobie.-Rzekło jedno z rodzeństwa.
-Przecież ona jest od ciebie starsza, więc jej nie pamiętasz, w każdym bądź razie ona idzie na lwią ziemię i się chciała zapytać czy idziemy z nią.-Zapytała Siostra.
============================================================
Dziś trochę krótsze, ponieważ jest już dość późno, a mianowicie 23.30 xD i jestem zmęczona, dziś byłam cały dzień w Bydgoszczy, na sklepach -,- i jestem padnięta. A po za tym chciała bym ogłosić ogłoszenie xd
Jak niektórzy wiedzą- Chcę zrobić nowego bloga, potrzebuję jeszcze 2 osoby (ewętualnie jeszcze 5) Bo chcę zrobić bloga, o dziwnym temacie, więcej na (KLIK) No nie chcę mi się już pisać -,- (ZZZzzzzz....)
W najbliższym czasie możne nagram audiologa na ten temat ;p
Mam nadzieję że opko się opowiadało, następne już w nie długo
Patqax3
niedziela, 15 lipca 2012
Dla przyjaciół -Tairis ^^
Imie:Tairis-Tairisan
Charakter:Odważny,żywiołowy ,dziki,lubi towarzystwo
Wiek:Nastolatek-ale od niedawna...
Historia :Od zawsze byłem wyrzutkiem ,skoro nie mam nic-to też nic mnie nie trzyma na złej ziemi
Wygląd:Jasne futro,ciemna grzywa,średni wzrost
E-mail :vitanilion@autograf.pl
Moja stronka : klik
wtorek, 3 lipca 2012
Historia Sary cz. II
Mark i Sara szli w stronę gniazda, po drodze ptak się dużo wypytywał, zaś lwica odpowiadała. Gdy zaszli na miejsce znajomy dał jej do zjedzenia jakieś mięso, lwica się dziwiła skąd tu naglę ptak wziął mięso jak tu nie widać żadnych innych istot, Sara jadła tylko nietoperze z jaskiń i jak zobaczyła, to jakieś robaki itp., ponieważ na tej ziemi nie było zbytnio pożywienia, no ale cóż, zjadła.
-I co smakuję?-Zapytał gospodarz.
-Hmm... ta potrawa dziwnie pachnie i dziwnie smakuję.-Pomyślał gość.
-Tak jest dobra, skąd wziąłeś to mięso?-Zapytała lwica.
-Jak wiesz jestem ptakiem, ptaki umieją latać i ja poleciałem daleko, na polanę i zapolowałem na tutejsze zwierzęta, a następnie przetransportowałem to tu.-Wytłumaczył Mark.
-Polana? Gdzie? Bardzo bym się ucieszyła, jak bym tak zawędrowała, miała bym jedzenie, które jest lepsze niż nietoperze, robaki i inne złe stwory.-Oznajmiła Sara.
-Ale tej polany przecież nie ma, to jest nietoperz, tylko dobrze "przyprawiony" (tak wiem zwierzęta nie miały przypraw xd ).-Namyślał się Mark jak jej to wytłumaczyć.
Ptak lubił kłamać, nie był szczery on nawet wobec rodziny. Sara natomiast była łatwo wierna.
-A co do twojej historii to wskażesz miejsce, gdzie cię wychowywali?-Zmieniając temat zapytał się Lwicy ptak.
-Nie pamiętam dokładnie, gdzie to jest, a mapy nie mam, wiem tylko, że to jest kawał drogi stąd.-Odparła Lwica.
***
Zaczęło się ściemniać, lwica nie znała drogi powrotu, a ptak obiecał jej, że zaraz przyleci do niej, mówił, że leci coś z polować na jutro. Jednak Mark usiadł na samym czubku drzewa i śmiejąc się z lwicy, wymyślał plan, który ją wypłoszy z tych terenów na terytorium hien. Sara nie pokokojiła się o Mark'a i zasnęła w jego gnieźnie. Rano już ptak miał opracowany plan, chciał otruć lwicę, wiedział bowiem, że lwy i tym podobne zwierzęta nie mogą zbytnio jeść roślin np. liści, trawy, bo ma inne właściwości niż mięso, więc nazbierał trochę roślin i podał je rano Sarze mówiąc : Proszę to twoje śniadanie, przepraszam, że wczoraj długo mnie nie było, ale nie mogłem znaleźć, żadnej zdobyczy.
-Hmm.., no ale mówiłeś, że na polanie są całe stada zwierząt.-Westchnęła lwica.
-No, ale ten w nocy te zwierzęta się chowają.-Zacinając się odpowiedział.
-Ale za to masz to, to jest mój specjał, nazywa się bokokole, to uwielbiają jeść moje pisklęta.-Nadal wciskał kity Mark.
-No dobra spróbuję.-Odparła Sara.
-No powiem, że dla mnie jest, zbyt. ... -łagodne.-Oznajmiła.
-Jem to pierwszy raz, ale zapowiada się dobrze.-Pochwaliła ptaka.
Po około 30 minutach po zjedzeniu posiłka, lwica zaczęła wgl. nie panować nad sobą, miała świadomość, że walczy z hienami i stadem złych tygrysów, tym czasem w rzeczywistości łamała krzewa i drzewa, rzucała kamienie. Po tych wyczynach położyła się na ziemi, ze świadomością, że zabiła hieny i teraz odpoczywa. Gdy się obudziła, strasznie bolał ją brzuch, łapy oraz głowa, to źle świadczyło, poszła poszukać najbliższego schronu, by tam przespać noc, zdawała sobie już sprawę, że ptak ją oszukuję
***
Co dalej ? Zobaczymy w następnej części :D Sorrk, że dziś krótkie ale szykuję się na basen :0
poniedziałek, 2 lipca 2012
Historia Sary cz. I
Było rano, słońce dopiero wychodziło. Nasza bohaterka Sara już od kilku dni poszukiwała cywilizacji.(czyli innych istot) Zamieszkiwała małą jaskinię- samotnie. Niedaleko jaskini miała źródło z wodą, gdzie codziennie się myła i piła wodę 
***Lecz ta jaskinia nie była jej stałym domem, codziennie się przemieszczała i znajdywała nowe miejsca.
Wyszła z jaskini i poszła nad źródło.
-Och... jak tu duszno, już od kilku dni.-Sapnęła.
Lwica weszła do wody z wielkim chluskiem.
*Chlap*
-Ale ulga (bez zkojarzeń), no nic trzeba iść dalej.-Coś gawędziła pod nosem.
-Hej ho, hej, ho do lasu by się szło(xD).-Mrucząc piosenkę ujrzała ptaka.
-Witaj!-Odezwał się ptak.
-Witaj!-Przywitała go Sara.
-Pewnie jesteś poszukiwaczem przygód, prawda?-Zapytał ptak.
-Emmm... Tak jakby idę na lwią ziemię, cały czas się przemieszczam.-Odparła.
-Ahh... lwią ziemię, nie co ty sobie myślisz, wybij to sobie z głowy! Lwia ziemia jest przecież setki kilometrów stąd!-Wykrzyknął ptak.
-Może i nie, to jest moje marzenie tam się dostać, a tak wgl. jak masz na imię ?-Powiedziała lwica.
-Mark, ale możesz mnie nazywać jak chcesz, a ty?-Odpowiedział z dumą.
-Sara.-oznajmiła
-Skąd pochodzisz?-Zapytał ponownie.
-Ja? sama nie wiem, gdy mnie wychowywali w domu, byłam wtedy lwiątkiem, uciekłam z rodzinnej groty, do lwiej ziemi, już spaceruję z 3-4 lata.-Sara opowiedziała swoją historię.
-Wiesz co? chodź do mojego gniazda porozmawiamy sobie w cieniu, bo tu świeci straszne słońce.-Zaproponował ptak.
-No dobra, masz rację.-Odpowiedziała lwica
***
Heh. :D pierwsze opowiadanie na tym blogu, a po za tym pierwsze opowiadanie o lwach ;d, mam nadzieje, że nie poszło mi tak źle ;d, nie będę pisała zabójczo długich opowiadań mniej więcej takie jak te, no większe trochę ;]
Mam nadzieję, że się spodobało, jak tak zostaw komęcik ^^
jak nie też zostaw komentarz ;3
PS. Dodajcie mnie do wiadomości - Kto jest w stadzie po prawej górnej stronie układu bloga ;]
Ja jestem Sara :D
Dzień doberek :D Tutaj Patqax3 :d
Imię: Sara
Charakter: Jest to dzielna lwica, lubi polować z innymi, jak i również sama, jest miła i pomocna dla każdego.
Wiek: Niedawno stała się nastolatką ( gdyby była człekiem, powiedziała bym, że ma 12-13)
Wygląd: Jasne futerko, wyjątkowo ostre pazurki
Historia: Uciekła z jaskini dzieciństwa, gdzie chowali ją rodzice podczas burzy, teraz przebywa na górzystych terenach, żyje w zgodzie z przyrodą, jej marzeniem jest dojście na lwią ziemie, niestety to jest setki kilometrów stąd, czy jej marzenie się spełni? Zobaczymy ^^
E-mail: patqax3@wp.pl
GG: 42184045
Skype: Patqax3
Prowadzę bloga ;D zapraszam na niego , szukam spół twórcy =)
Imię: Sara
Charakter: Jest to dzielna lwica, lubi polować z innymi, jak i również sama, jest miła i pomocna dla każdego.
Wiek: Niedawno stała się nastolatką ( gdyby była człekiem, powiedziała bym, że ma 12-13)
Wygląd: Jasne futerko, wyjątkowo ostre pazurki
Historia: Uciekła z jaskini dzieciństwa, gdzie chowali ją rodzice podczas burzy, teraz przebywa na górzystych terenach, żyje w zgodzie z przyrodą, jej marzeniem jest dojście na lwią ziemie, niestety to jest setki kilometrów stąd, czy jej marzenie się spełni? Zobaczymy ^^
E-mail: patqax3@wp.pl
GG: 42184045
Skype: Patqax3
Prowadzę bloga ;D zapraszam na niego , szukam spół twórcy =)
czwartek, 28 czerwca 2012
szlaban
Gdy rano wstałam obok mnie leżał Muras polizałam go i wyszłam.
Poszłam po Soraję do Nasi miała się nią opiekować,zobaczyłam Nasi
Hej Nasi jak soraja? spytałam
Witaj Lilli Soraja śpi obudzę ją o powiem że jesteś powiedziała lwica
poszła do jaskini obudziła Soraję.
Mama po ciebie przyszła powiedziała Nasi
podbiegłam do mojej córki, i powiedziałam
cześć słonko diego na ciebie czeka
ok ide do niego pa
polizałam ją a ona poszła,a my pogadałyśmy
pod koniec dnia dalam jej szlaban na trzy dni.
I poszliśmy spać.
Poszłam po Soraję do Nasi miała się nią opiekować,zobaczyłam Nasi
Hej Nasi jak soraja? spytałam
Witaj Lilli Soraja śpi obudzę ją o powiem że jesteś powiedziała lwica
poszła do jaskini obudziła Soraję.
Mama po ciebie przyszła powiedziała Nasi
podbiegłam do mojej córki, i powiedziałam
cześć słonko diego na ciebie czeka
ok ide do niego pa
polizałam ją a ona poszła,a my pogadałyśmy
pod koniec dnia dalam jej szlaban na trzy dni.
I poszliśmy spać.
środa, 27 czerwca 2012
śmierć solaris
Na rajskiej ziemi był spokój jednak nie wiedziałam że obok mnie i dzieci czaił się zły lew
gdy spaliśmy zamachnął łapą i... zabił solaris
rozpaczałam inni także.Najbardziej rozpaczała soraja i diego cookie i shetani też
rozpaczaliśmy po żałobie i pogrzebie a potem ze łzami poszliśmy spać.
gdy spaliśmy zamachnął łapą i... zabił solaris
rozpaczałam inni także.Najbardziej rozpaczała soraja i diego cookie i shetani też
rozpaczaliśmy po żałobie i pogrzebie a potem ze łzami poszliśmy spać.
wtorek, 26 czerwca 2012
Historia Nasi.
Stało się. Zamieszkałam tutaj wraz z Shetani, Cokkiem, Murasem i Lilly oraz ich dziećmi. Byłam nastolatką, która powoli wkraczała we wrota dorośłości. Zaprzyjaźniłam się z lwiątkami, Diego, Sorają i Solaris. Lubiłam się z nimi bawić, ale różwnież często spędzałam czas z dorosłymi. Moją najlepszą przyjaciółką została Shetani. Czuję jakby to ona była moją siostrą, której nigdy nie miałam.
Kiedy podróżowałam poznałam Rafikiego, który okazał się bardzo sympatycznym pawianem. Nigdy o nim nie zapomnę. Pomógł mi w wyleczeniu mojej łapy, która cierpiała już oddawna. Okazało się, że była ona zwichnięta, lecz dobry Rafiki od razu mi ją wyleczył. Teraz - ku mojej radości - ani trochę mnie nie boli.
Pewnego dnia wyszłam na spacer. Nie mogłam spać. Po mimo, że poznałam tyle nowych przyjaciół, czułam się samotna. Nie mogłam uwolnić się od tego uczucia. Spojrzałam na wschodzące słońce, a zwierzęta w okół powoli budziły się ze snu.
Gdy doszłam do małego źródełka napiłam się łapczywie wody. Spojrzałam na swoje odbicie w wodzie. Jak zwykle; cała biała. Zaśmiałam się cicho. Nigdy się nie zmienię : zawsze będe taka sama. Tęskiniłam za wolnością, więc postanowiłam pobiec nad wodospad, który znajdował się niedaleko. Kiedy tam dotarłam od razu uznałam, że to tu będe zaszywać się z moimi problemami i sprawami.
Pokochałam to miejsce. Siedziałam tu cały dzień, nie chciałam z tąd iść, ale kiedy zaczęło się ściemniać, a na niebie górował księżyc wróciłam do mojego nowego domu.
Zasnęłam na świeżym powietrzu. Nie lubiałam spać w jaskiniach. Kochałam spać pod gołym niebem. Oto ja, wieczny wędrowiec i wolna dusza zakończyłam mój drugi dzień w moim nowym domu...
Kiedy podróżowałam poznałam Rafikiego, który okazał się bardzo sympatycznym pawianem. Nigdy o nim nie zapomnę. Pomógł mi w wyleczeniu mojej łapy, która cierpiała już oddawna. Okazało się, że była ona zwichnięta, lecz dobry Rafiki od razu mi ją wyleczył. Teraz - ku mojej radości - ani trochę mnie nie boli.
Pewnego dnia wyszłam na spacer. Nie mogłam spać. Po mimo, że poznałam tyle nowych przyjaciół, czułam się samotna. Nie mogłam uwolnić się od tego uczucia. Spojrzałam na wschodzące słońce, a zwierzęta w okół powoli budziły się ze snu.
Gdy doszłam do małego źródełka napiłam się łapczywie wody. Spojrzałam na swoje odbicie w wodzie. Jak zwykle; cała biała. Zaśmiałam się cicho. Nigdy się nie zmienię : zawsze będe taka sama. Tęskiniłam za wolnością, więc postanowiłam pobiec nad wodospad, który znajdował się niedaleko. Kiedy tam dotarłam od razu uznałam, że to tu będe zaszywać się z moimi problemami i sprawami.
Pokochałam to miejsce. Siedziałam tu cały dzień, nie chciałam z tąd iść, ale kiedy zaczęło się ściemniać, a na niebie górował księżyc wróciłam do mojego nowego domu.
Zasnęłam na świeżym powietrzu. Nie lubiałam spać w jaskiniach. Kochałam spać pod gołym niebem. Oto ja, wieczny wędrowiec i wolna dusza zakończyłam mój drugi dzień w moim nowym domu...
atak hien
poszłam po Soraję i Solaris,gdy diego stał się smutny.
Diego nie smuć się tylko prędko na lwią skałę zawołałam
pobiegliśmy na lwią skałę,jedna hiena mnie zaatakowała
dzieci zawołajcie shetani,cookiego i murasa krzyknełam
bardzo mnie bolało lecz wytrzymałam.
Muras został z lwiątkami,a Shetani i Cookie przybiegli wygonili hieny i pomogli mi wstać jak bylismy na lwiej skale (lwiej skale czy jak?).
Muras zawołał -Lilli co ci jest? ja zemdlałam obudziłam się godzinę później.
Soraja płakała
Soraju nie płacz ja żyje
potem poszliśmy spać.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
mam pytanie skąd bierzecie te fajne obrazki?
Diego nie smuć się tylko prędko na lwią skałę zawołałam
pobiegliśmy na lwią skałę,jedna hiena mnie zaatakowała
dzieci zawołajcie shetani,cookiego i murasa krzyknełam
bardzo mnie bolało lecz wytrzymałam.
Muras został z lwiątkami,a Shetani i Cookie przybiegli wygonili hieny i pomogli mi wstać jak bylismy na lwiej skale (lwiej skale czy jak?).
Muras zawołał -Lilli co ci jest? ja zemdlałam obudziłam się godzinę później.
Soraja płakała
Soraju nie płacz ja żyje
potem poszliśmy spać.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
mam pytanie skąd bierzecie te fajne obrazki?
Zabawy (Diego)
| (Solaris jest ciemna, a Soraja jasna) |
Tym razem wygrała Solaris, która potrafi naprawdę szybko biegać. Oby dwie lwiczki są bardzo ładne. Spojrzałem na Soraję. Jest ona bardzo sympatyczna! Potem wróciliśmy do jaskini, gdzie nasi rodzice zjadali zebrę. Ja również zjadłem, a następnie udałem się z rodzicami na spacer. Wróciliśmy dopiero na obiad, a na spacerze było bardzo fajnie. Widzieliśmy małe pisklęta i tata pozwolił mi jeździć na strusiu. Soraja i Solaris też były na spacerze, ale ze swoimi rodzicami. Gdy siostry wróciły, ja i Soraja poszliśmy na spacer. Jasna lwiczka okazała się bardzo zabawna i dzielna. Wspinaliśmy się po drzewach. Po kolacji ja i tata poszliśmy oglądać gwiazdy. Tata opowiedział mi o swoim życiu i jego historia była bardzo ciekawa :3
Postać, Diego
Imię: Diego
Charakter: Szuka przygód, lubi pływać i jest zabawny
Wiek: Lwiątko
Wygląd: Złote futro i brązowa grzywka
Historia: Jest księciem Rajskiej Ziemi, od dzieciństwa bawi się z Sorają i Soralis.
E-Mail: mosss@onet.pl
GG: 42002610
Prowadzę bloga Lwie Historie wwww.lwie-historie.blogspot.com <----- click
Charakter: Szuka przygód, lubi pływać i jest zabawny
Wiek: Lwiątko
Wygląd: Złote futro i brązowa grzywka
Historia: Jest księciem Rajskiej Ziemi, od dzieciństwa bawi się z Sorają i Soralis.
E-Mail: mosss@onet.pl
GG: 42002610
Prowadzę bloga Lwie Historie wwww.lwie-historie.blogspot.com <----- click
poznanie
Nasi była nowa w stadzie chciałam ją poznać z murasem,sorają i sorali.
Poszłam ją poszukać znalazłam ją w jaskini,shetani i cookie pokazywali jej diego.
Witaj Lilli chcesz mi pokazać męża i dzieci? spytała
tak odpowiedziałam
poszłyśmy zobaczyłam murasa,
muras to nasi jest nowa powiedziałam
Witaj Nasi jestem muras mąz Lilli powiedział do Nasi
dobrze teraz pokarze ci nasze dzieci dodałam
to Soraja i Sorali
dzień dobry pani
witajcie dziewczynki jestem Nasi
aha to my idziemy się bawić z diego
dzieci się bawiły a my gadaliśmy
Poszłam ją poszukać znalazłam ją w jaskini,shetani i cookie pokazywali jej diego.
Witaj Lilli chcesz mi pokazać męża i dzieci? spytała
tak odpowiedziałam
poszłyśmy zobaczyłam murasa,
muras to nasi jest nowa powiedziałam
Witaj Nasi jestem muras mąz Lilli powiedział do Nasi
dobrze teraz pokarze ci nasze dzieci dodałam
to Soraja i Sorali
dzień dobry pani
witajcie dziewczynki jestem Nasi
aha to my idziemy się bawić z diego
dzieci się bawiły a my gadaliśmy
Nasi .
Imię : Nasi.
Charakter : Nieokiełznana lwica, która uwielbia podróże i szaleć. Powiadają, że czasem ściga się z wiatrem...
Wiek : Prawie dorosła.
Wygląd : Białe futro, zielone oczy, różowy nos i dziwny, a zarazem śmieszny ogon, oraz grzywka, która wciąż spada jej na oczy.
Historia : Kiedyś - jak byłam mała - odłączyłam się od mojego stada w poszukiwaniu nowych przyjaciół, gdyż w moim byłam jedynym lwiątkiem i musiałam bawić się sama. Ale w tedy nie wiedziałam jeszcze, że już nigdy nie zobaczę swojej mamy i innych. Długo ich szukałam, ale nie mogłam ich znaleźć. W końcu postanowiła znaleźć kogoś kto pomoże odnaleźć mi moje stado. Poznałam dorosłą lwicę, Zuri, która wkrótce potem mnie przygarnęła, ale kiedy stałam się nastolatką uciekłam, aby poznać smak podróży. Kocham żyć i poznawać coraz to nowsze miejsca. Chciałabym poznać nowych przyjaciół. Mam nadzieję, że tutaj znajdę ich parę...
Diego
Tydzień po narodzinach córeczek Murasa i Lilly, urodził się mój syn. Miał złote futro i brązową grzywkę. Ja i Cookie długo zastanawialiśmy się nad imieniem. W końcu Cookie wymyślił imię, Diego. Spodobało mi się i nazwaliśmy tak naszego synka. Mały rósł jak na drożdżach i po kilku tygodniach poznał Soraję i Sorali.
***
Mały Diego szybko nauczył się wymawiać pojedyncze słowa, np. mama i tata. Nie źle wychodziło mu chodzenie, chociaż czasami się potykał.
***
Diego będzie moją postacią ^^ Proszę niech ktoś dołączy do stada D:
***
Mały Diego szybko nauczył się wymawiać pojedyncze słowa, np. mama i tata. Nie źle wychodziło mu chodzenie, chociaż czasami się potykał.
***
Diego będzie moją postacią ^^ Proszę niech ktoś dołączy do stada D:
historia Lilli cz.3
Gdy wstałam rano moje córki nie spały shetani zajmowała się moimi dziećmi.
Gdy do niej podbiegłam
Lilli już wstałaś? spytała
tak,jak moje dzieci?spytałam
dobrze, soraja nauczyła się chodzić, a sorali muwić odparła
aha to ja idę z sorają i sorali do murasa
ok odpowiedziała
poszłam do murasa on przytulił córki a ja mu wszystko powiedzialam.
Soraja powiedziala ''miama'' i ''tiatia'' sorali to samo siostry się bawiły a my w czwurke rozmawialiśmy o przyszłym synku cookiego i shetani
potem zawołaliśmy dzieci i poszliśmy spac.
Gdy do niej podbiegłam
Lilli już wstałaś? spytała
tak,jak moje dzieci?spytałam
dobrze, soraja nauczyła się chodzić, a sorali muwić odparła
aha to ja idę z sorają i sorali do murasa
ok odpowiedziała
poszłam do murasa on przytulił córki a ja mu wszystko powiedzialam.
Soraja powiedziala ''miama'' i ''tiatia'' sorali to samo siostry się bawiły a my w czwurke rozmawialiśmy o przyszłym synku cookiego i shetani
potem zawołaliśmy dzieci i poszliśmy spac.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Historia Murasa cz.3
Moje kochane dwie córki miały po cztery miesiące Soraja i Sorali jeszcze spały także moja żona Lilly.Wyszłem na dwór spotkałem Shetanni i Cookiego :
-Siemka
-Siema co tam słychać?
-A dobrze
Rozmawialiśmy szczególnie o mych dzieciach oni też się spodziewali synka...Po południu wyszłem z Sorają i Sorali na spacer gdzie opowiadałem im różne historie...
Gdy skończyłem za krzaków wyskoczyła hiena zagoniłem ją po obiedzie ja i Lilly poszliśmy się przejść...
-Lilly na prawdę nie myślałem że zostanę ojcem takim wieku
-Och Muras...
Przytuliła mnie a ja ją
Nie wiedziałem co zrobić ona zawszę me serce zaczarowi.Po tem ja i Lilly także nasze kochane córki poszliśmy na krótki spacer gdzie świetnie się bawiliśmy przytuleni do siebie śmialiśmy się z różnych rzeczy a nasze dzieci skakały wokół nas...O północy usłyszałem dziwne dźwięki dochodzące z naszej jaskini wyszłem zobaczyłem że to ta hiena od razu zaczęła uciekać a ja nic nie robiłem poszłem spać...
-Siemka
-Siema co tam słychać?
-A dobrze
Rozmawialiśmy szczególnie o mych dzieciach oni też się spodziewali synka...Po południu wyszłem z Sorają i Sorali na spacer gdzie opowiadałem im różne historie...
Gdy skończyłem za krzaków wyskoczyła hiena zagoniłem ją po obiedzie ja i Lilly poszliśmy się przejść...
-Lilly na prawdę nie myślałem że zostanę ojcem takim wieku
-Och Muras...
Przytuliła mnie a ja ją
Nie wiedziałem co zrobić ona zawszę me serce zaczarowi.Po tem ja i Lilly także nasze kochane córki poszliśmy na krótki spacer gdzie świetnie się bawiliśmy przytuleni do siebie śmialiśmy się z różnych rzeczy a nasze dzieci skakały wokół nas...O północy usłyszałem dziwne dźwięki dochodzące z naszej jaskini wyszłem zobaczyłem że to ta hiena od razu zaczęła uciekać a ja nic nie robiłem poszłem spać...
niedziela, 24 czerwca 2012
narodziny
Był poranek dzisiaj miałam urodzić,gdy szłam nad wodopój odeszły mi wody.
Cookie to zauważył Shetani pobiegla po Rafikiego a a Cookie po Murasa.
gdy wszyscy byli na miejscu Rafiki powiedział aby wyszli.
tak wyglądały lwiątka
jak je nazwiemy? spytał muras
hmm...może jasną soraja odpowiedzialam
ok odpowiedział muras-a ciemną solaris ok?
ok odpowiedziałam
potem razem z murasem poszlismy się przejsc z dziecmi.
Cookie to zauważył Shetani pobiegla po Rafikiego a a Cookie po Murasa.
gdy wszyscy byli na miejscu Rafiki powiedział aby wyszli.
tak wyglądały lwiątka
jak je nazwiemy? spytał muras
hmm...może jasną soraja odpowiedzialam
ok odpowiedział muras-a ciemną solaris ok?
ok odpowiedziałam
potem razem z murasem poszlismy się przejsc z dziecmi.
niedziela, 10 czerwca 2012
historia Lilli cz.2
gdy po nocy obudziłam się zobaczyłam że mój brzuch jest większy, poszłam do szamana
i poprosiłam go aby mnie zbadał.
Tym czasem muras obudził się i poszedł mnie poszukać
gdy wróciłam od szamana(bo nie wiem jak ma na imię szaman w tym stadzie)
cookie,shetani i muras spytali
cookie,shetani,muras:Lilli dlaczego masz taki duży brzuch?
ja odpowiedzialam:bo jestem w ciąży
potem Shetani powiedziała że też jest w ciąży.
Muras i Cookie byli zdziwieni a my poszłyśmy pogadać o przyszłych maluchach.
i poprosiłam go aby mnie zbadał.
Tym czasem muras obudził się i poszedł mnie poszukać
gdy wróciłam od szamana(bo nie wiem jak ma na imię szaman w tym stadzie)
cookie,shetani i muras spytali
cookie,shetani,muras:Lilli dlaczego masz taki duży brzuch?
ja odpowiedzialam:bo jestem w ciąży
potem Shetani powiedziała że też jest w ciąży.
Muras i Cookie byli zdziwieni a my poszłyśmy pogadać o przyszłych maluchach.
sobota, 2 czerwca 2012
Historia Lilly cz.1
od pewnego czasu zaprzyjaźniłam się z cookim,shetani i murasem
był słoneczny dzień ja i shetani poszłyśmy się wygrzewać
nagle shetani powiedziała-muszę iść do cookiego-
ok odpowiedzialam ona poszla do cookiego a ja do murasa
zaczelismy sie lasic do siebie
pomyślałam -moze on mnie kocha?.
był słoneczny dzień ja i shetani poszłyśmy się wygrzewać
nagle shetani powiedziała-muszę iść do cookiego-
ok odpowiedzialam ona poszla do cookiego a ja do murasa
zaczelismy sie lasic do siebie
pomyślałam -moze on mnie kocha?.
czwartek, 31 maja 2012
Historia Murasa cz.2
Minęły zaledwie trzy dni odkąd poznałem Lilly,zaprzyjaźniłem się z nią także z Cookim i Sheatni.Byliśmy fantastyczną czwórką :P,nie brakowało nam nic.Była wieczorna spokojna noc Shetani przyszła już a Cookie i Lilly jeszcze nie.
-To opowiesz o swymy życiu-Zapytała się
-No ok-Odpowiedziałem
-Więc moje życie było beznajdziejne rodzice wcale mnie nie kochali nawet mama postanowiłem że jak dorosnę to ucieknę i uciekłem teraz mam życie tu lecz czekam na coś więcej niż zwykła przyjaźń-Te słowa powiedziałem smutkiem i żalem...
Shetani pocieszyła mnie i powiedziała mi żebym tak się tym nie przejmował też nie miała idealnego życia ale ma tutaj.Rozmawialiśmy długo nawet dwie godziny potem ona poszła poszukać Cookiego i Lilly ja zaś zostałem i zasnąłem.
Następnego dnia gdzieś jeszcze przed ranem wyszłem się napić gdy koło mnie wyskoczył Cookie.Zaczęliśmy się razem bawić.
Byłem szybki jak błyskawica ale Cookie mnie dogonił :).Południe poszłem z Lilly na spacer po sawannie upolowaliśmy se dwie zebry i wspólnie zjedliśmy Lilly była prześliczna ale nie umiałem jej tego jakoś wyrazić :(.
-Ach ale się najadłam-Powiedziała
-Tak ja tak samo -Powiedziałem
Najbardziej smakowała nam samica ale samiec też był nawet dobry xd.Podwieczór spotkaliśmy się wszyscy pod naszym źródłem Sheatni leżała na Cookim a ja leżałem obok Lilly.Lilly spała tymczasem.
-Te weź się za nią!-Powiedział Cookie
-Nie -Odpowiedziałem
Shetani obudziła Lilly.
-Co jest?-powiedziała zaspana Lilly
-Opowiesz mi historie bo chłopcy się teraz kłócą
-nie chce mi się idę spać.
Wieczorem ja i znowu Cookie oglądaliśmy gwiazdy.
-Ale są piękne co nie Muras?
-tak szkoda że są tylko wieczorem
-no szkoda idziemy już do dziewczyn
-ok
Gdy przyśliśmy od razu Shetani nas powitała i dała nam nauczkę ale za co?? xd
-Ała za co kochanie!!
-Cookie za to że nie poszłeś ze mną
-przepraszam
-no ok
Tymczasem ja i Lilly poszliśmy na spacer nagle rzuciła mi się na mnie i patrzeliśmy se w oczy :*.
-Wiesz co ja ciebie kocham
-na prawdę Muras?
-Tak chciałem ci to powiedzieć ale nie mogł...
Nie dokończyłem zdania gdy ona wtuliła się w moją grzywę.
Zaczęliśmy się do siebie przytulać i łasić :*
-To opowiesz o swymy życiu-Zapytała się
-No ok-Odpowiedziałem
-Więc moje życie było beznajdziejne rodzice wcale mnie nie kochali nawet mama postanowiłem że jak dorosnę to ucieknę i uciekłem teraz mam życie tu lecz czekam na coś więcej niż zwykła przyjaźń-Te słowa powiedziałem smutkiem i żalem...
Shetani pocieszyła mnie i powiedziała mi żebym tak się tym nie przejmował też nie miała idealnego życia ale ma tutaj.Rozmawialiśmy długo nawet dwie godziny potem ona poszła poszukać Cookiego i Lilly ja zaś zostałem i zasnąłem.
Następnego dnia gdzieś jeszcze przed ranem wyszłem się napić gdy koło mnie wyskoczył Cookie.Zaczęliśmy się razem bawić.
Byłem szybki jak błyskawica ale Cookie mnie dogonił :).Południe poszłem z Lilly na spacer po sawannie upolowaliśmy se dwie zebry i wspólnie zjedliśmy Lilly była prześliczna ale nie umiałem jej tego jakoś wyrazić :(.
-Ach ale się najadłam-Powiedziała
-Tak ja tak samo -Powiedziałem
Najbardziej smakowała nam samica ale samiec też był nawet dobry xd.Podwieczór spotkaliśmy się wszyscy pod naszym źródłem Sheatni leżała na Cookim a ja leżałem obok Lilly.Lilly spała tymczasem.
-Te weź się za nią!-Powiedział Cookie
-Nie -Odpowiedziałem
Shetani obudziła Lilly.
-Co jest?-powiedziała zaspana Lilly
-Opowiesz mi historie bo chłopcy się teraz kłócą
-nie chce mi się idę spać.
Wieczorem ja i znowu Cookie oglądaliśmy gwiazdy.
-Ale są piękne co nie Muras?
-tak szkoda że są tylko wieczorem
-no szkoda idziemy już do dziewczyn
-ok
Gdy przyśliśmy od razu Shetani nas powitała i dała nam nauczkę ale za co?? xd
-Ała za co kochanie!!
-Cookie za to że nie poszłeś ze mną
-przepraszam
-no ok
Tymczasem ja i Lilly poszliśmy na spacer nagle rzuciła mi się na mnie i patrzeliśmy se w oczy :*.
-Wiesz co ja ciebie kocham
-na prawdę Muras?
-Tak chciałem ci to powiedzieć ale nie mogł...
Nie dokończyłem zdania gdy ona wtuliła się w moją grzywę.
Zaczęliśmy się do siebie przytulać i łasić :*
środa, 30 maja 2012
Historia Murasa cz.1
Chodziłem se po Rajskiej Ziemi gdy nagle spotkałem jakąś lwicę imieniu Lilli była bardzo ładną lwicą i spodobała mi się,nie chętnie podszedłem do niej jak jakiś głupek.
Ale wziąłem się w garść.Gdy lwica se opalała ja tymczasem śledziłem ją gdy za krzaków wyskoczył jakiś lew o miodowej sierści i czerwono pomarańczowej puszystej grzywie...
-Co ty tutaj robisz -powiedział lew
-ja ja tylko no...-nie mogłem powiedzieć mu
Lew uśmiechnął się i powiedział:
-Witam u nas jestem Cookie :)
Uśmiechnąłem się i razem poszliśmy się przejść opowiedziałem mu o mojej historii.
Gdy tak se pochodziliśmy do nas dołączyła się jakaś lwica imieniu Shetani (nie pamiętam za bardzo imienia Vitani5)od razu Cookie i ona przytulili się byłem troszeczkę rozkojarzony ponieważ oni mieli się na prawdę fajnie a ja ? ja miałem nic.
Wieczorem gdy Cookie i Sheatani poszli na spacer ja postanowiłem poszukać partnerki lecz na marne poszło nie miałem sił już ją szukać gdy za krzaków wyskoczyła jasna lwica o niebieskich oczach.
-Cześć!-Powiedziała
-Cześć -odpowiedziałem
-Cookie mówił że jesteś tu nowy to fajnie mam nadzieje że się u nas zaadoptujesz ;)-Powiedziała z uśmiechem na pyszczku
-Tak-powiedziałem zaskoczony
Rozmawialiśmy sobie tak długo aż do północy potem razem oglądaliśmy gwiazdy.
Wtedy lwica powiedziała że ma na imię Lilly a ja powiedziałem że Muras.Nagle posmutniała
-Co się stało?-Zapytałem grzecznie?
-eee... nic -Odpowiedziała
-To wracamy co nie?-Zapytałem
-ok-powiedziała śmiało
Wróciliśmy cali zdrowi i od razu zasnęliśmy razem śniło mi się że ja jestem z Lilly ;P.
Ale wziąłem się w garść.Gdy lwica se opalała ja tymczasem śledziłem ją gdy za krzaków wyskoczył jakiś lew o miodowej sierści i czerwono pomarańczowej puszystej grzywie...
-Co ty tutaj robisz -powiedział lew
-ja ja tylko no...-nie mogłem powiedzieć mu
Lew uśmiechnął się i powiedział:
-Witam u nas jestem Cookie :)
Uśmiechnąłem się i razem poszliśmy się przejść opowiedziałem mu o mojej historii.
Gdy tak se pochodziliśmy do nas dołączyła się jakaś lwica imieniu Shetani (nie pamiętam za bardzo imienia Vitani5)od razu Cookie i ona przytulili się byłem troszeczkę rozkojarzony ponieważ oni mieli się na prawdę fajnie a ja ? ja miałem nic.
Wieczorem gdy Cookie i Sheatani poszli na spacer ja postanowiłem poszukać partnerki lecz na marne poszło nie miałem sił już ją szukać gdy za krzaków wyskoczyła jasna lwica o niebieskich oczach.
-Cześć!-Powiedziała
-Cześć -odpowiedziałem
-Cookie mówił że jesteś tu nowy to fajnie mam nadzieje że się u nas zaadoptujesz ;)-Powiedziała z uśmiechem na pyszczku
-Tak-powiedziałem zaskoczony
Rozmawialiśmy sobie tak długo aż do północy potem razem oglądaliśmy gwiazdy.
Wtedy lwica powiedziała że ma na imię Lilly a ja powiedziałem że Muras.Nagle posmutniała
-Co się stało?-Zapytałem grzecznie?
-eee... nic -Odpowiedziała
-To wracamy co nie?-Zapytałem
-ok-powiedziała śmiało
Wróciliśmy cali zdrowi i od razu zasnęliśmy razem śniło mi się że ja jestem z Lilly ;P.
mówią mi Lilly
1.imię Lilly
2.charakter miła,czasami śmieszna,zabawna, szczera
3.wiek dorosła
4.wygląd jasna sierść,niebieskie oczy.
5.Historia byłam księżniczką miałam brata i siostrę
brat zginął przez hieny... siostra żyje nadal
brat miał na imię alsan a siostra lila
moi rodzice zgineli też przez hieny.
6.e-mail skaza@vp.pl
7.GG nie posiadam
blog mam kilka podam te które ktoś inny założyl i mnie zaprosil do blogowania
http://czasyodahadiegodonowychczasow.blogspot.com/,
http://blamka9991-krol-lew-4.blogspot.com/.
poniedziałek, 28 maja 2012
Mówią mi Muras
Imię:Muras
Charakter:Odważny,zabawny,szczery
Wiek:Dorosły
Wygląd:Ciemno brązowe futro czarno-brązowo grzywa oczy zielone i blizna jasno różowa.
Historia:Moje życie było bezsensu dlaczego? rodzice źle mnie traktowali nawet matka,mieszkaliśmy na pustkowiu z dala od jedzenia i picia :( ale gdy stałem się dorosły uciekłem od rodziców pogoni za miłością która i tak w dzieciństwie nie istniała...
E-mial:Avis9079@gmial.com
GG:Nie posiadam
Historia Shetani cz.2
Wstałam wcześnie rano i poszłam zapolować. Cookie leżał jeszcze w jaskini. Po kilku minutach niosłam w pysku zebrę. Mój partner obudził się i razem zjedliśmy śniadanie.
-Chodźmy na spacer. -powiedział
Kroczyliśmy między długą trawą sawanny, a następnie położyliśmy się na grubej gałęzi.
-Więc dokończę ci moją historię. -powiedzialam
-Jak nie chcesz to nie musisz. -dodał Cookie
-Na czym skończyłam?
-Jak żyłaś w dżungli...
-Więc żyłam w dżungli, poznałam tam małpę. Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, aż do czasu. Matumani, bo tak się nazywała zginęła. Znalazłam jej ciało, zadrapane i w krwi. Bałam się, że mnie może spotkać coś podobnego. Uciekłam z dżungli na Lwią Ziemię, przez jakiś czas mieszkałam w tamtym stadzie. Co jakiś czas śniła mi się Matumani i bałam się, że coś może mnie zaatakować. Potem uciekłam tu, na Rajską Ziemię. Jednak cały czas pamiętałam o Matumani, nie miałam przyjaciół ani rodziny. Myślałam nad powrotem do rodziny, ale znalazłam ciebie. Dzięki tobie znowu chcę mi się żyć i jakoś się podniosłam. Zapomniałam o mojej przyjaciółce z dżungli i o rodzinie.
-Tyle przeżyłaś i się podniosłaś, podziwiam cię.
-To dzięki tobie.
Polizałam lwa.
***
Vitani5 zaprosiła do stada Avis'a i Zauditu, więc przyjmijcie zaproszenia. Napiszcie notki powitalne ^^
-Chodźmy na spacer. -powiedział
-Więc dokończę ci moją historię. -powiedzialam
-Jak nie chcesz to nie musisz. -dodał Cookie
-Na czym skończyłam?
-Jak żyłaś w dżungli...
-Więc żyłam w dżungli, poznałam tam małpę. Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, aż do czasu. Matumani, bo tak się nazywała zginęła. Znalazłam jej ciało, zadrapane i w krwi. Bałam się, że mnie może spotkać coś podobnego. Uciekłam z dżungli na Lwią Ziemię, przez jakiś czas mieszkałam w tamtym stadzie. Co jakiś czas śniła mi się Matumani i bałam się, że coś może mnie zaatakować. Potem uciekłam tu, na Rajską Ziemię. Jednak cały czas pamiętałam o Matumani, nie miałam przyjaciół ani rodziny. Myślałam nad powrotem do rodziny, ale znalazłam ciebie. Dzięki tobie znowu chcę mi się żyć i jakoś się podniosłam. Zapomniałam o mojej przyjaciółce z dżungli i o rodzinie.
-Tyle przeżyłaś i się podniosłaś, podziwiam cię.
-To dzięki tobie.
Polizałam lwa.
***
Vitani5 zaprosiła do stada Avis'a i Zauditu, więc przyjmijcie zaproszenia. Napiszcie notki powitalne ^^
niedziela, 27 maja 2012
Historia Shetani cz.1
Od czasu, gdy zamieszkałam z Cookie minęło kilka dni. Pewnego dnia położyłam się na polanie, rozmyślając o mojej ciężkiej przeszłości. Zaczęłam myć moje beżowe futro, ale po kilku minut przerwał mi Cookie. Uśmiechnął się i usiadł obok mnie.
-Obiecałaś, że mi opowiesz. -odrzekł
-Tak...
Przypomniało mi się, że miałam opowiedzieć mu o mojej przeszłości.
-Jestem ciekaw. -dodał
-Więc zaczynam. Urodziłam się na Morskiej Ziemi, jest to bardzo daleko. Jest tam bujna roślinność, czysta woda i dużo zwierzyny. Moi rodzice byli parą alpha stada, miałam siostrę bliźniaczkę i nazywała się Kora. Kora była podobna do mnie, ale miała brązowe oczy. Miałyśmy też brata, Jima. Rodzice dbali o nas, a nawet rozpieszczali. Mi i Korze nie podobało się takie życie, gdyż miałyśmy dziką naturę. Nie chciałyśmy być księżniczkami, ale rodzice nie pozwalali nam żyć normalne. Pewnego dnia postanowiłam uciec, chociaż wiedziałam że to będzie cios dla rodziny. Zwierzyłam się Korze, a ona nikomu o tym nie powiedziała. W końcu uciekłam, mieszkałam sama na jakiejś ziemi. Jednak wprowadziło tam się stado i musiałam uciec. Trafiłam do dżungli, mieszkałam z pełną małpą, była moją najlepszą przyjaciółką. Jednak...
Przerwałam historię.
-Resztę opowiem ci jutro. -po chwili powiedziałam
Cookie oniemiał z wrażenia. Chyba moja historia go zaciekawiła, ale cóż musi poczekać do następnego dnia. Lew nadal milczał, a ja podniosłam się. Oznajmiłam, że pójdę na polowanie. Cookie tylko przytaknął, a ja odbiegłam.
***
Przepraszam, że nie pisałam. Jednak musiałam trochę się ogarnąć, poduczyć, bo pełno sprawdzianów i niedługo wakacje ^^ Piszcie maile, jak chcecie dołączyć do naszego lwiego stada.
-Obiecałaś, że mi opowiesz. -odrzekł
-Tak...
Przypomniało mi się, że miałam opowiedzieć mu o mojej przeszłości.
-Jestem ciekaw. -dodał
-Więc zaczynam. Urodziłam się na Morskiej Ziemi, jest to bardzo daleko. Jest tam bujna roślinność, czysta woda i dużo zwierzyny. Moi rodzice byli parą alpha stada, miałam siostrę bliźniaczkę i nazywała się Kora. Kora była podobna do mnie, ale miała brązowe oczy. Miałyśmy też brata, Jima. Rodzice dbali o nas, a nawet rozpieszczali. Mi i Korze nie podobało się takie życie, gdyż miałyśmy dziką naturę. Nie chciałyśmy być księżniczkami, ale rodzice nie pozwalali nam żyć normalne. Pewnego dnia postanowiłam uciec, chociaż wiedziałam że to będzie cios dla rodziny. Zwierzyłam się Korze, a ona nikomu o tym nie powiedziała. W końcu uciekłam, mieszkałam sama na jakiejś ziemi. Jednak wprowadziło tam się stado i musiałam uciec. Trafiłam do dżungli, mieszkałam z pełną małpą, była moją najlepszą przyjaciółką. Jednak...
Przerwałam historię.
-Resztę opowiem ci jutro. -po chwili powiedziałam
Cookie oniemiał z wrażenia. Chyba moja historia go zaciekawiła, ale cóż musi poczekać do następnego dnia. Lew nadal milczał, a ja podniosłam się. Oznajmiłam, że pójdę na polowanie. Cookie tylko przytaknął, a ja odbiegłam.
***
Przepraszam, że nie pisałam. Jednak musiałam trochę się ogarnąć, poduczyć, bo pełno sprawdzianów i niedługo wakacje ^^ Piszcie maile, jak chcecie dołączyć do naszego lwiego stada.
Odwieszenie !
Tak blog wraca, a ja nie mogłam pisać bo nie miałam netu. Kto chce dołączyć podawajcie maile w komentarzu, a ja od razu wyślę zaproszenie :) Postaram się rozreklamować blog i mam nadzieję, że dojdzie więcej osób.
Wasz Cookie ^^ Pozdrawiam.
Wasz Cookie ^^ Pozdrawiam.
środa, 2 maja 2012
Cookie i Shetani ... ?
Spojrzałam na lwa. Powiedział mi to po kilku dniach znajomości. W jego ustach brzmiało to romantycznie:
-Kocham cię.
Dwa krótkie słowa, ale znaczące bardzo dużo. Wtedy zrozumiałam, że zależy mi na nim. Mu na mnie chyba także...
***
Zawieszam na krótki czas działalność, gdyż mam wiele spraw na głowie xd
-Kocham cię.
Dwa krótkie słowa, ale znaczące bardzo dużo. Wtedy zrozumiałam, że zależy mi na nim. Mu na mnie chyba także...
***
Zawieszam na krótki czas działalność, gdyż mam wiele spraw na głowie xd
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Jak mam jej wyznać... ? +Info
Jak mam jej wyznać miłość?
Jak wytłumaczyć mam
Kim jestem, co się stało? Nie wiem,
Co robić nie wiem sam...
Jak mam jej wyznać miłość?
Jak wytłumaczyć mam, że
W głowie zakręciła mi...
Jak to zrobić nie wiem sam...
Jak mam jej wyznać miłość?
Jak wytłumaczyć mam, że
podoba mi się? Nie wiem,
Co robić nie wiem sam...
Spojrzałem jak lwica chodzi po okolicy... Shetani. Czyż to nie jest przepiękne imię?
***
Małe info: na jednym koncie można mieć dwie postacie ^^
Mówią mi Shetani
Charakter: Hmmm... odważna? I szczera.
Wiek: Dorosła
Wygląd: Beżowe futro i niebieskie oczy
Historia: W życiu przeszłam wiele. Powiem tylko tyle, że byłam córką pary alpha i cóż, nie podobało mi się takie życie. Rodzice mnie rozpieszczali, a ja mam dziką naturę...
E-Mail: mosss@onet.pl
GG: 42002610
Prowadzę bloga Lwie Historie wwww.lwie-historie.blogspot.com <----- click
niedziela, 29 kwietnia 2012
Jestem Cookie ^^
Imię: Cookie
Charakter: Odważny, pomocny
Wiek: Dorosły
Wygląd: Złote futro, brązowo-pomarańczowa grzywa
Historia: Moi rodzice... cóż za dużo o nich nie wiem. Zginęli z łap hien, od tego czasu błąkałem się po różnych ziemiach. Trafiłem tu... na Rajską Ziemię. Nie ma tu żadnych lwów, postanowiłem założyć stado. Tylko z kim?
Ksywka: Cook
Piszcie, jak chcecie dołączyć.
Charakter: Odważny, pomocny
Wiek: Dorosły
Wygląd: Złote futro, brązowo-pomarańczowa grzywa
Historia: Moi rodzice... cóż za dużo o nich nie wiem. Zginęli z łap hien, od tego czasu błąkałem się po różnych ziemiach. Trafiłem tu... na Rajską Ziemię. Nie ma tu żadnych lwów, postanowiłem założyć stado. Tylko z kim?
Ksywka: Cook
Piszcie, jak chcecie dołączyć.
Regulamin
Witam, jestem Vitani. Postanowiłam założyć bloga gdzie będą pisać znani blogerzy, ci co piszą o Królu Lwie. Np. Wiki48, Balonowa_56 itp. Blog będzie jakby stadem - każdy będzie mógł stworzyć własną postać. Chyba wiecie jak wygląda blog-stado. Regulamin dojścia do naszego stada:
1.Podaj mi swój e-mail.
2.Wyślę propozycję blogowania.
Trzeba napisać notkę powitalną, w której powinny być informacje:
*Imię
*Charakter
*Wiek
*Wygląd
*Swoją fotkę
Ksywka
Historia
E-Mail
Kontakt: GG
Link do bloga, który prowadzisz.
(Te z gwiazdką są obowiązkowe)
Miejmy nadzieję, że stado się rozkręci.
1.Podaj mi swój e-mail.
2.Wyślę propozycję blogowania.
Trzeba napisać notkę powitalną, w której powinny być informacje:
*Imię
*Charakter
*Wiek
*Wygląd
*Swoją fotkę
Ksywka
Historia
Kontakt: GG
Link do bloga, który prowadzisz.
(Te z gwiazdką są obowiązkowe)
Miejmy nadzieję, że stado się rozkręci.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





